poniedziałek, listopada 11, 2019

Kosmetycznie: Purite - Dezodorant w kremie z zieloną glinką

Wiecie, co uważam o osobach, które dla darmowych fantów po tygodniu testowania produktów piszą ochy i achy? Że są nierzetelni i zrobią wszystko, dla darmowych gifów. Ich opinie uważam za niewartościowe i kiedy tylko odkryję taką kolej rzeczy, przestaję automatycznie danej osobie ufać. Pierwsze wrażenie wcale nie musi być tak dobre/złe, jak wrażenia po długotrwałym stosowaniu danego produktu. Przykładem na potwierdzenie poniższej tezy jest dezodorant w kremie od Purite, w którym zauroczyłam się już po kilku dniach stosowania, jednakże ostatecznie miłości nie było...

Purite - Dezodorant w kremie z zieloną glinką


Moja opinia:
Dezodorant mieści się w szklanym, przyciemnianym słoiku. Krem jest koloru zielonego, a co do jego konsystencji - kosmetyk jest bardzo zbity. Jednakże to nie wpływa absolutnie na aplikację, która nie sprawia żadnych problemów. Pomimo faktu, że do dezodorantu dodano olejek paczuli, geraniowy, różany oraz z mięty pieprzowej, ja głownie czuję... zapach mięty i glinki. 


Dezodorantu zaczęłam używać jakoś w czerwcu i już wtedy się nim zachwyciłam. On rzeczywiście działa! Stwierdziłam wówczas i nadal tak samo uważam, że kosmetyk ten jest najlepiej działającym produktem pod względem eliminowania brzydkiego zapachu potu. Nieważne, czy stosowałam go podczas największych upałów czy też miałam ciężki trening, zapach potu był niewyczuwalny. Dezodorant od początku się świetnie spisywał i teraz, jak zostało mi go na kilka aplikacji, nadal nie zmienił tego działania!


Ale zaraz, zaraz? Zachwalam tutaj skuteczność ochrony przed brzydkim zapachem, a wcześniej pisałam, że zauroczenie nie zamieniło się w miłość... już wyjaśniam. Podczas tych kilku miesięcy stosowania zdarzyło mi się trzy razy, że skóra pod pachami zrobiła się znacznie ciemniejsza... Zdarza się tak czasem podczas podrażnienia skóry sodą, która w końcu znajduje się w składzie. Przy innym dezodorancie w kremie taka sytuacja nie miała miejsca, więc nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy to uczulenie wynikło z tego, że skórze było już za dużo sody czy po prostu stężenie sody w tym konkretnym dezodorancie nie jest dla mnie odpowiednie. Podejrzewam raczej drugą opcję, jednakże nie jestem tego w stanie jednoznacznie stwierdzić. Jednocześnie uważam, że stężenie skrobi ziemniaczanej, której zadaniem jest pochłanianie wilgoci, jest dla moich potrzeb za niskie - ten dezodorant pod względem ochrony przed mokrymi plamami działa gorzej, niż wcześniej stosowane przeze mnie produkty. 


Kosmetyk kosztuje 49 zł/60 ml. Wydajność jest świetna - na 5-6 miesięcy spokojnie słoiczek wystarcza. Chętnie w przyszłe lato sięgnęłabym po wersję z białą glinką i zobaczyła, czy nie pojawi się podrażnienie. Bo gdyby nie przyciemnienie koloru skóry pod pachami, to dezodorant Purite byłby moim ulubieńcem!

Pozdrawiam,
Ola

8 komentarzy:

  1. Ciekawa forma :D jednak szkoda, że przed mokrymi plamami tak dobrze nie chroni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nigdy nie miałam dezodorantu w kremie. Niestety czasem tak jest, że po kilku użyciach ochy i achy na temat produktu, a później okazuje się, że on wcale taki dobry nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie stosowałam takiego antyperspirantu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny produkt, jednakże i tak pozostanę przy swoim Vichy, które nigdy nie zawodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o dezodorancie w kremie i jak narazie mam mieszane uczucia do tego typu produktu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze wrażenie nie zawsze pozostaje z nami do końca, często właśnie zmienia się w coś innego, właśnie dlatego żeby wydać opinię o produkcie trzeba go trochę poużywać. Szkoda, że nie wszyscy do tego tak podchodzą :c Szkoda również, że mimo tylu plusów ostatecznie dezodorant nie spełnił Twoich oczekiwań. Ja jeszcze nie próbowałam dezodorantów w takiej formie, tego więc też nie miałam okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby dezodorant przyciemniał skórę. A szkoda, bo ja właśnie szukałam dobrego naturalnego dezodorantu i ten ewentualny minus nie do końca do mnie przemawia

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używałam swojej wersji zamiennie z innymi i było ok. Czytałam, że wiele dziewczyn ma podobny problem po dezodorantach od Schmidts..

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.