piątek, sierpnia 02, 2019

#37. Projekt - Denko. Lipiec

Lipiec skończył się niedawno, także warto rozliczyć się i pozbyć lipcowych śmieci! Zapraszam na przegląd i mini recenzje produktów.


Twarz:


Miya - myBEAUTYessence Aktywna esencja w lekkiej mgiełce (zużyta 6 lipca)

Esencja ma za zadanie przywrócić i utrzymać nawilżenie, wygładzić, łagodzić oraz poprawiać koloryt skóry. Stosowałam ją rano i wieczorem jako tonik. Przyjemnie pachniała kokosem, ale irytował mnie atomizer, który lubił się zacinać. Kiedy ją stosowałam, zauważyłam, że rzeczywiście miała wpływ na nawilżenie skóry. 

Fitokosmetik - Glinka bajkalska błękitna odmładzająca z efektem liftingu (zużyta 10 lipca)

Z tym efektem odmładzającym to bym nie przesadzała, ale maseczka ma bardzo dobre działanie oczyszczające, chociaż szczerze mówiąc wolę glinkę zieloną ;).

Aloesove - Regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów (zużyty 12 lipca)

Otworzyłam ten żel w kwietniu i stosowałam go początkowo do prawie że wszystkiego. Traktowałam go jako serum nawilżające pod krem/olej (kiedy miałam skórę w kiepskiej kondycji), jako krem pod oczy oraz balsam do ciała. Najbardziej polubiłam go w pielęgnacji twarzy ze względu na to, że kosmetyk pozostawiał lepiący film, więc na skórze ciała bardzo mi to przeszkadzało, kiedy szłam, a nogi się do siebie przyklejały :D. Kiedy wróciłam na stałe z Krakowa, używałam go wyłącznie pod oczy i pokochałam go za to, jak działa na tę delikatną skórę - żaden krem pod oczy nigdy nie nawilżył mi skóry jak ten żel! Moim zdaniem to będzie świetny wybór na wyjazdy, kiedy nie chcemy brać całej walizki kosmetyków :D.

Bioup - Olejek myjący do twarzy (zużyty 12 lipca)

Prawdę mówiąc ciężko jest mi się wypowiedzieć na jego temat, ponieważ jego pojemność była niewielka... używałam go do demakijażu twarzy i będąc szczerą, w moim odczuciu radził sobie gorzej, niż olejek hydrofilny z Femi. Sama formuła wydaje się ciekawa, ale jak mówię - zbyt mało razy go użyłam, aby mieć o nim jakieś zdanie...


Bielenda - Serum przeciw zmarszczkom (zużyty 16 lipca)

To serum kupiłam razem w zestawie ze śmietanką i kremem do twarzy. Początkowo sięgałam po nie dwa razy w tygodniu, ale patrząc na to, że a) wolno się zużywa, a PAO jest krótkie b) nie widziałam działania, zaczęłam po niego sięgać co drugi dzień. Wówczas zauważyłam minimalne działanie nawilżające. W mojej ocenie - produkt niewarty zakupu.

Vianek - Normalizujący peeling do twarzy (zużyty 23 lipca)

Muszę przyznać, że jest to bardzo interesujący i skuteczny produkt. W działaniu jest identyczny, jak uwielbiany przeze mnie oczyszczający peeling od Sylveco. Vianek od Sylveco, poza składem, różni się tylko: PAO na korzyść Sylveco (jest dłuższe - chociaż peeling Vianka stosowałam dwa miesiące po PAO i nie zauważyłam, aby z nim się coś stało) oraz zapachem (tu również na korzyść Sylveco, gdyż peeling Sylveco nie pachnie, a w przypadku pielęgnacji twarzy niekoniecznie lubię pachnące kosmetyki). Z tego względu, chociaż miło wspominam Vianka i uważam go za jednego z najlepszych peelingów do twarzy, jaki miałam, prędzej zakupie Sylveco.

La-Le - Suflet do twarzy z zieloną glinką i olejem konopnym (zużyty 27 lipca)

Opakowanie 30 ml wystarczyło mi na trzy miesiące regularnego stosowania. Sam produkt ma bardzo nietypową konsystencję, którą trzeba polubić. Kosmetyk jest bardzo ciekawym produktem dla osób posiadającym cerę mieszaną, tłustą czy problematyczną.

Ciało:


Naturologia - Puder do kąpieli Kakao z Wanilią (zużyty 7 lipca)

Prawdę mówiąc nie przepadam za zapachem wanilii, ale to połączenie z kakao bardzo przypadło mi do gustu - wąchając ich pudry oraz sole ta wersja spodobała mi się najlepiej na sucho. Producent sugeruje wsypać do wanny około 70 gram pudru, ale wg mnie jest to za mało, aby zapach był intensywny i wyczuwalny - osobiście sugerowałabym wsypywać 100-150 gram. Sam puder barwił wodę na taką szarobrunatną, niestety pozostawiał osad na wannie, więc trzeba było ją dobrze spłukać po kąpieli, ale do zalet można zaliczyć fakt, że puder zmiękczał wodę, co sprawiło, że skóra po kąpieli była miękka. 

Senkara - Dezodorant w kremie Bergamotka (zużyty 8 lipca)

Kosmetyk znajdował się w szklanym słoiczku, a w środku znalazł się plastikowy patyczek do aplikacji - w żadnym dotychczas stosowanym dezodorancie w kremie czegoś takiego nie znalazłam! Jego cena jest przyzwoita, a wydajność wysoka - wystarcza na kilka miesięcy. Początkowo byłam z niego bardzo zadowolona, lecz w momencie, kiedy przyszły upały, nie dał rady, pomimo faktu, że stosowałam go kilka razy dziennie... Także patrząc na moje doświadczenie - na zimę/wiosnę bym go poleciła, na lato odradziła. 


EO Laboratorie - Krem-żel pod prysznic (zużyty 19 lipca)

Tego samego dnia zużyłam dwa produkty z tej samej gamy zapachowej od EO Laboratorie, tak się ciekawie złożyło! Sam krem-żel miał konsystencję takiego żelowego kremu, że tak określę. Dobrze oczyszczał skórę, nie wysuszał jej. Zapach miał całkiem przyjemny i chociaż nie był jakiś mocno intensywny, to utrzymywał się przez dłuższą chwilę w łazience po prysznicu.

Eo Laboratorie - Ultra odżywczy kondycjoner do ciała (zużyty 19 lipca)

Z tym ultra odżywczym bym się nie rozpędzała, gdyż moim zdaniem jego działanie będzie niewystarczające w przypadku bardzo suchych skór. Moja jest normalna z tendencją do wysuszania i kosmetyk ten dawał jej nawilżenie na około 24 h.

Vianek - Odżywczy krem do rąk (zużyty 20 lipca)

Jest to najlepszy krem do rąk, jaki kiedykolwiek miałam! Uwielbiam go! Nie zużyłam go w Krakowie, a że w domu rodzinnym nie potrzebuję sięgać po kremy do rąk, postanowiłam zużyć resztki na stopy. Działanie miał delikatne, skóra stóp minimalnie stała się nawilżona. Jednakże nie mam mu tego za złe, ponieważ nie jest to przecież produkt dedykowany stopom, poza tym w składzie nie ma mocznika, który stopy lubią. ;)

EO Laboratoorie - Scrub do twarzy i ciała (zużyty 30 lipca)

Kosmetyk dedykowany jest zarówno do stosowania na twarz, jak i na ciało. Z racji tego, że bałam się nałożyć produkt z solą na buzię, zużyłam go jako peeling do ciała. Jak na peeling kawowo-solno-cukrowy, ten kosmetyk  był najdelikatniejszym, jaki kiedykolwiek miałam, choć nie zmienia to faktu, że złuszczał konkretnie. Sięgałam po niego raz w tygodniu na zmianę z czarnym mydłem i rękawicą Kessa, a saszetka starczyła na cztery aplikacje. Pachnie kawą. Ze względu na sól - nie sięgnę po niego ponownie.

Porównując do innych denek z tego roku, lipcowe jest najmniejsze, choć wcale nie uważam jego za złe. Na bieżąco zużywam otwarte produkty, nowe czekają grzecznie na swoją kolej, a co najważniejsze - jestem ciągle na minusie, tzn. mam mniej nowości, niż denek.

Pozdrawiam,
Ola

19 komentarzy:

  1. Nie dziwie się, że to serum słabo wypadło od Bielendy. Moim zdaniem Bielenda ma tylko fajny design ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w zasadzie to do żadnego produktu od Bielendy, który miałam, bym nie wróciła :P. Ale za mało ich miałam, jednak większość produktów mnie odrzuca ze względu na składy;)

      Usuń
    2. Bardzo ciekawe denko. Bielenda niestety nie zachwyca produktami do twarzy. Jedynie woda różana była lubiana.

      Usuń
  2. Lubię glinki Fitokosmetik. Też w lipcu zużyłam peeling EO Laboratorie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają przyjemną cenę i sama miło je wspominam:)

      Usuń
  3. Nic nie znam, ale esencja i peeling Vianka mnie kusi. Zwłaszcza ten 2, bo peeling Sylveco mega miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To myślę, że z Vianka powinnaś być zadowolona, skoro sylveco był fajny:)

      Usuń
  4. O, nawet dokładnie napisane kiedy zużyte:) Znam tylko mgiełkę Miya:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam czasu na pisanie regularnych recenzji, to chociaż niech denko będzie pożądne xD

      Usuń
  5. Ciekawy ten dezodorant w kremie - szkoda, że nie na upały :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dezodorant Senkary i tak mam ochotę spróbować i na jesieni pewnie zrobię do niego podejście :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Puder do kąpieli kakao i wanilia - to wydaje sie być idealny zapachowo kosmetyk dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skusiłaś mnie na ten żel z aloesowe :) Jestem ciekawa, czy efekt nawilżenia skóry pod oczami u mnie też byłby dobry ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabyś już sama to sprawdzić. Ale moja kumpela Agata była z niego także zadowolona, jak jej go poleciłam :D

      Usuń
  9. Bardzo ciekawe denko, kusisz Viankiem:) Ja z tą marką miałam różne przygody i ich ksometyki albo super się sprawdzają albo wręcz przeciwnie:) Nie lubię natomiast marki EO Laboratorie...na Lale i Senkarę mam wielką ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie większość produktów Vianka była przeciętna - poprawna, ale nie tyle, aby do nich wrócić. Ale ten krem oraz peeling bardzo polubiłam :)
      Odnośnie EO Laboratorie nie bardzo mam zdanie, bo miałam zaledwie kilka produktów.
      La-Le i Senkara ma wiele ciekawych produktów w ofercie, planuję w przyszłości się szczególnie przyjrzeć Senkarze bo poza dezodorantem nic od nich nie znam ;)

      Usuń
  10. Znam jedynie dezodorant w kremie bergamotka z Senkary i mam podobne zdanie co Ty o nim :) Spore denko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dużo interesujących produktów, żadnego z nich nie miałam, ale wielu kiedyś się przyglądałam lub rozważałam zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam jedynie dezodorant w kremie bergamotka i mam takie samo zdanie co Ty o nim :)

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.