poniedziałek, lipca 22, 2019

Kosmetycznie: Senkara - Dezodorant w kremie Bergamotka

Od kiedy wypróbowałam pierwszy dezodorant w kremie, który działał rewelacyjnie, lubię sięgać po formuły z innych firm i szukać tego najlepszego. Z tego powodu  nie mogłam nie wrócić z targów Ekotyki z jednym z nich i wówczas wybór wpadł na nieznaną mi jeszcze osobiście markę Senkara. Czy był to dobry wybór? O tym dowiesz się za chwilę!


Senkara - Dezodorant w kremie Bergamotka


Moja opinia:
Dezodorant znalazł się w szklanym ciemnym słoiczku. Na plus muszę zaliczyć to, że wewnątrz niego znalazłam plastikowy patyczek - w żadnym dotychczas stosowanym dezodorancie w kremie nie znalazłam czegoś takiego. A jednak jego obecność sprawiło, że stosowanie produktu było bardziej higieniczne. 

Dezodorant miał świeży, naturalny zapach. Niekoniecznie jestem fanką bergamotki, jednakże zapach mi nie wadził - był przyjemny i jestem przekonana, że znajdzie wiele fanek.


Dezodorant był w formie gęstej, tłustej pasty. Wyczuwalne były czasami drobinki sody oczyszczonej, a tak przynajmniej mi się wydaje. Produkt rozmasowywałam w dłoniach, a następnie aplikowałam na pachy - przez ciepło skóry masła się roztapiały, a aplikacja była zdecydowanie łatwiejsza.


Przejdźmy do najważniejszego punktu recenzji, a więc działania. Po kosmetyk sięgnęłam w drugiej połowie lutego, a skończyłam na początku lipca. W związku z czym miałam możliwość zaobserwowania jak działa zimą, wiosną i latem - a trzeba przyznać, że czerwiec był wyjątkowo gorącym miesiącem. Początkowo z kosmetyku byłam bardzo zadowolona - aplikacja raz dziennie była wystarczająca, ja zaś czułam się komfortowo, na siłowni również mnie nie zawiódł. Jednakże w momencie, kiedy zaczęło robić się coraz cieplej, musiałam zwiększyć ilość aplikacji, a i tak nie uchroniła mnie ona przed przykrym zapachem potu - czuć go było już po samym spacerze, nie mówiąc już po treningu... Z tego względu używałam dezodorant na zmianę z innym dezodorantem i czekałam tylko, kiedy się skończy... Szkoda, bo przez większą część czasu byłam z niego bardzo zadowolona!


Patrząc na moje doświadczenia, nie poleciłabym tego dezodorantu w sezonie letnim, kiedy tej ochrony przed brzydkim zapachem potu potrzebujemy najbardziej. Szczególnie, jeżeli masz tendencję do dużego pocenia się. Jednakże w innych porach roku uważam, że Senkara będzie świetną opcją, a za tym przemawiają takie zalety produktu jak: naturalny skład, niska cena (25 zł/50 gram produktu), wydajność, opakowanie ze szkła i plastikowy patyczek, tworzony przez polską manufakturę kosmetyków naturalnych. Bardzo się cieszę, że wypróbowałam ten dezodorant i to w takim okresie, że przez większą część czasu byłam z jego działania zadowolona. :) Chętnie sięgnę po inne produkty tej marki, w szczególności mus bananowy mnie kusi! 

Pozdrawiam,
Ola

5 komentarzy:

  1. Ciekawa forma -nigdy takiego dezodorantu nie używałam :) Może zimą wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go i zgadzam się z Tobą w okresie letnim jest dla mnie za słaby i wróciłam do Garniera :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat z poceniem nie mam problemu i myślę, że u mnie mógłby się sprawdzić przez cały okres, choć czerwiec faktycznie był na tyle upalny, że mógłby być mały problem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poznałam kosmetyki do demakijażu tej marki, na dezodorant się nie zdecydowałam mimo wielu pozytywnych opinii o Bergamocie, bowiem nie potrafię się przekonać do tej formy aplikacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, lubię zapach bergamotki:) Szkoda, ze nie do końca się sprawdził...ja latem musze używać dezodorantów na zmianę bo szybko przestają działać.

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.