poniedziałek, lipca 29, 2019

Kosmetycznie: Porozmawiajmy o mydłach w kostce!

Jaki jest Twój stosunek do mydła? Znajduje ono u Ciebie honorowe miejsce w łazience? Do czego go używasz - do mycia rąk, twarzy, ciała? Preferujesz naturalne czy może drogeryjne? A może chcesz się dowiedzieć, co o mydłach myślę? Zachęcam do lektury.


Zanim przejdę do zrecenzowania poszczególnych mydeł, chciałabym się podzielić na temat moich przemyśleń dotyczących mydeł. Mydła są używane chyba w każdym domu, czy to w kostce, czy to w płynie do mycia rąk. Niektórzy też używają ich do mycia ciała, włosów czy też twarzy. Ja nie popieram idei mycia mydłem twarzy, nawet takim naturalnym. Dlaczego? Mydła mają wysoką wartość pH (odczyn zasadowy), zaś nasza skóra ma odczyn kwaśny. Mydło może i dobrze umyje twarz, ale jednocześnie ją ściągnie i pozbawi warstwy ochronnej. Moim zdaniem nie warto - sprawdziłam to kiedyś na sobie, będąc jeszcze w podstawówce. W momencie, kiedy zaczął się okres dojrzewania, a moja twarz była tłusta (nadprodukcja sebum), sięgnęłam po mydło i... tylko sobie zaszkodziłam. Z tego powodu nawet jak czytałam na jakiś blogach czy na facebooku, że to mydło jest świetne, użyj do mycia twarzy, nie ryzykowałam. Jedynie zaryzykowałam w przypadku czarnego mydła, po które sięgałam raz na jakiś czas - niby fajnie oczyszczał twarz (choć czułam, że jest silne, więc nie sięgałam po nie regularnie, także finalnie krzywdy sobie nie zrobiłam), ale rekomenduję do mycia twarzy użyć dedykowanego do tego celu żelu czy pianki.

Wszystkie zaprezentowane w dzisiejszym wpisie mydła używałam wyłącznie do mycia rąk. Niektóre z nich również do usunięcia plam z ubrań. ;)


Mydlane Rewolucje - Mydło Różane z glinkami


Mydło było niewielkie i zostało ozdobione suszonymi różami, które prawie od razu oddzieliły się od reszty, kiedy zaczęłam je używać. Pachniało bardziej tak mydlanie, aniżeli różanie, więc mi to jak najbardziej odpowiadało (nie przepadam za zapachem róż). Bardzo dobrze oczyszczało dłonie, ba, nawet radziło sobie dobrze z plamami na ubraniach. Nie wysuszało, ani nie zadziałało negatywnie na skórę rąk. Szybko się skończyło, co nie jest dziwne przy tej wielkości.


MydłoStacja - Lawendowa Przystań


Mydło to pachnie mydlano-lawendowo. Zapach był przyjemny i czuć go było wyłącznie podczas użycia. Również dobrze oczyszcza dłonie i ubrania z plam. 


Savon de Marseille - Mydło o zapachu cytrusowym



To mydło było bardzo przyjemne - nie rozmiękczało się pod wpływem wody i pięknie, świeżo pachniało, a wraz z nim dłonie po umyciu. Niestety, zdecydowanie gorzej sobie radzi z plamami na ubraniach w porównaniu z dwoma poprzednimi mydłami, mimo to bardzo je polubiłam.


Bosphaera - Mydło żurawina



Trzeba przyznać, że co jak co, ale osoba tworząca babeczki z Bosphaera ma talent. Nie kojarzę, abym wcześniej miała tak ładne mydło (chociaż i tak urok znika po kilku użyciach...). Fajny bajer na prezent - mydło w takiej formie zawsze bardziej cieszy, niż zwykła kostka. Ale wracając do działania produktu - dobrze mył dłonie. Nie pachniał żurawiną, lecz miał typowy zapach mydlany. Niestety, jest to jedne z tych mydeł naturalnych, za którymi nie przepadam. A mianowicie jakie? Mydło bardzo rozwala się po użyciu, robi się takie "glutowate". Jego wydajność jest słaba, używałam jego dwa razy krócej, niż inne mydła o podobnej wielkości.


Melos - Mydło z maślanką 


To mydło było zwarte i pod wpływem wody nie rozmiękczało się, ani nic. Pachniało delikatnie, myło poprawnie.


Bentley Organic - Mydło 


Mydło od Bentley Organic miało identyczny zapach, jak żel pod prysznic z tej serii - i o ile zapach żelu nie przypadł mi do gustu, to w przypadku mydła mi nie przeszkadzało - w końcu trudno, żeby mydło nie miało mydlanego zapachu. :D


Sama kostka była wydajna, dobrze oczyszczała dłonie, nie wysuszała ich. W trakcie użytkowania nie zmieniła swojej zwartej konsystencji.


Jak widać, mydła wykorzystuje jedynie do mycia rąk i czasem do  czyszczenia ubrań z zabrudzeń. Niecodziennie robię pranie, także takie rozwiązanie jest najlepsze, a plama nie ma szans się osadzić na dłużej.


Niektóre z mydeł otrzymałam na spotkaniu blogerek. Ten fakt nie wpłynął na przedstawioną opinię.

Pozdrawiam,
Ola

6 komentarzy:

  1. Ja czasami oczyszczam skórę twarzy mydłem. Czarnym, ale także zwykłym czasami i tragedii nie ma. Kluczem jest tutaj częstotliwość :). Jasne, jak ktoś codziennie, bądź dwa razy dziennie będzie mył zasadowym mydłem, nic dobrego z tego nie wyniknie :P. W określonych przypadkach jednak sprawdza się fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja fanką mydeł w kostce nie jestem, więc niestety na żadne z Twoich się nie skuszę :) Chociaż to z Bosphaera wygląda bosko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mydła w kostce stosuję tylko do mycia rąk. Poza tym wydają mi się mało higieniczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mydła w kostce to chyba najwieksze dobro kosmetyczne jakie posiadam. Mam na myśli oczywiście te w pełni naturalne mydła, handmade. Kiedyś bardzo ich niedoceniałam, a teraz nie wyobrażam sobie bez nich mojej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też mydła, jeśli już używam, to do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do rąk przyzwyczaiłam się używać mydeł w płynie. Jednak mam teraz dwie kostki w użyciu - jedną do ciała z Tołpy, drugą do twarzy Gamila. Twoich nie znam ;D

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.