środa, marca 13, 2019

Kosmetycznie: Mokosh - Wygładzające serum Figa

Do marki Mokosh mam bardzo mieszane uczucia... Podobają mi się ich składy, ich opakowania, ale jednocześnie uważam, że ich kosmetyki nie są warte swojej ceny... jedno z ich serum okazało się być u mnie niewypałem, a pozostałe produkty były w porządku, lecz bez szału... Ale jak to było z wygładzającym serum?


Mokosh - Wygładzające serum Figa



Serum zostało zamknięte w standardowej dla tej marki, niewielkiej buteleczce z pipetą, która była wygodna w stosowaniu. Konsystencję miało typowo olejową, zapach delikatny, wyczuwałam go wyłącznie podczas aplikacji, która była bardzo komfortowa.


Producent zaleca, aby po serum sięgać minimum raz dziennie, najlepiej wieczorem.  Kiedyś się stosowałam do zaleceń producentów i nie zawsze kończyło się to dobrze - jako przykład podam serum, które stosowałam latem i które początkowo działało rewelacyjnie, a następnie pogorszyło mi znacznie stan skóry... Poza tym miałam też niemiłe doświadczenie z serum ujędrniającym od Mokosh, które powodowało zapychanie mojej skóry, a także obejrzałam vlog Agnieszki, w którym opowiada ona, dlaczego nie warto stosować serum codziennie - KLIK. Biorąc te wszystkie czynniki pod uwagę, zdecydowałam się na stosowanie serum dwa razy w tygodniu - stosowałam serum ujędrniające na szyję i dekolt, natomiast serum wygładzające na twarz. Z racji tego, że serum wygładzające wprowadziłam później do pielęgnacji, później je wykończyłam i pod koniec stosowałam także na szyję i dekolt.



Producent mówi o tym, że składniki zawarte w serum, mają działanie nawilżające, regenerujące, wspomagające naturalne procesy odnowy skóry, dodatkowo zmiękczają, wygładzają i odżywiają naskórek, neutralizują wolne rodniki, działają przeciwzapalnie. Muszę przyznać, że chociaż dawałam swojej skórze świetne nawilżenie poprzez stosowanie balsamu od W. Organics, także ciężko mi stwierdzić, czy to serum faktycznie nawilża, ale rzeczywiście zmiękczał oraz wygładzał naskórek. Na szczęście nie spowodował pojawienia się niedoskonałości, jak inne serum tej marki.


Serum oparte było o mieszankę olei z dodatkiem przeróżnych ekstraktów. Jego cena to 79 zł/12 ml. Chociaż jest to dobry produkt, jego stosunek ceny do jakości nie zachęcił do powrotu.

Pozdrawiam,
Ola

12 komentarzy:

  1. Szkoda tak wysokiej ceny, zwłaszcza że pojemność maleńka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu recenzji nie czuję się do niego przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie mała pojemność:/ ja sera stosuję codzienne i jeśli są dobrze dobrane to nie widzę niekorzystnego wpływu na cerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej też tak stosowałam, codziennie lub prawie codziennie, zgodnie z zaleceniami producenta. Zmieniłam podejście po tym, kiedy trafiłam na serum, które mi nie służy, a następnie na filmik Agnieszki - jej argumenty mnie przekonały do tego, żeby jednak ograniczyć się do stosowania serum 1-2 razy w tygodniu ;)

      Usuń
  4. Ich produkty faktycznie do tanich nie należą. Ja teraz używam 2, w tym kremu z figą, ale za krótko by cokolwiek powiedzieć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam teraz peeling malinowy i pierwsze wrażenie mam bardzo dobre. Mam nadzieję, ze chociaż ten produkt będę mogła całym sercem polecić :D.

      Usuń
  5. Ja też mam do tej marki mieszane uczucia ;p podobają mi się też opakowania i cały ich design ale kurcze cena nie ma się jak do zawartości, surowce są dużo tańsze :D

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.