wtorek, lutego 12, 2019

#32. Projekt - denko. Styczeń

Styczeń już dawno za nami, a ja dopiero dzisiaj przychodzę z denkiem. Post przygotowany był wcześniej, ale miałam brzydkie zdjęcia. Wczoraj przed wyjazdem z Krakowa zrobiłam je jeszcze raz, ale... nadal są kiepskie, także już trudno :D. Na Słońce wpływu w końcu nie mamy:)


Bare Care - Coffee scrub Coconut 

Przez to, że peeling składa się m. in. z soli, nie polecam go osobom, które nie lubią peelingów solnych, mają suchą i/lub wrażliwą skórę. Natomiast inni powinni być zadowoleni z działania, bo zdziera nieźle. Nie pachnie kawą, ale kokosa też nie bardzo czuję - dla mnie on pachniał makowcem :O. Największą jego wadą jest to, że brudzi skórę, więc najpierw robiłam peeling, a następnie myłam ciało żelem.

Bare Care - Coffee scrub Exotic

Jedyne, co go różni od większego brata, co zapach, który jest odświeżający i cytrusowy.

Weleda Skin Food - Body Butter Masło do ciała

To masło ma rewelacyjne działanie nawilżające - szybko poprawiło stan mojej skóry, który był koszmarny! Szkoda tylko, że ma wysoką cenę, choć możliwe, że sięgnę kiedyś ponownie;)
PEŁNA RECENZJA

Yves Rocher - Żel pod prysznic, edycja świąteczna 2018

Żel przyjemnie pachnie, dobrze myje, nie wysusza skóry.


Kremowo.pl - Olej z dzikiej róży naturalny

Olej, który chciałam używać do twarzy, ale biorąc pod uwagę ograniczenie, jakim jest trzymanie jego w lodówce i krótką datę ważności, używałam go do wszystkiego ;). Najlepiej jednak sprawdził się on w pielęgnacji twarzy i nie wykluczam, że chętnie ponownie sięgnę po olej z dzikiej róży.

Mokosh - Krem pod oczy zielona herbata 

Ten krem mnie rozczarował. Zbiera on sporo pozytywnych opinii, ma naturalny skład, ale jednocześnie wysoką cenę i nie spełnia obietnic producenta. Ma masę irytujących drobinek błyszczących, które mają za zadanie poprawić wygląd skóry, a się tylko chamsko świecą. Nie wrócę do niego ponownie... 

Luvos  - SOS-Detox Maske

Średnio lubię maseczki w saszetce z tego powodu, że często jest ich za dużo w środku, a ze względów higienicznych nie lubię zostawiać otwartych opakowań. W przypadku tej saszetki, została ona podzielona na dwie części, przez co starczyła na dwie aplikacje. Maseczka ma za zadanie głęboko oczyścić skórę, zneutralizować wolne rodniki oraz matować. Moja skóra od kiedy jest dobrze nawilżana, w zasadzie się nie świeci, więc ostatniej obietnicy nie byłam w stanie zweryfikować. Natomiast dobrze oczyszcza skórę. Niemniej jednak chwilę po aplikacji zaczyna działać ogrzewająco, a takiego działania w przypadku kosmetyków do twarzy nie lubię.

Luvos - Vital Maske

Maska, podobnie jak ta wyżej, została podzielona na dwie części. Niestety, wyczuwalny jest tu dość mocno alkohol i tylko alkohol. Sama maseczka ma za zadanie oczyścić i odżywić skórę - lecz roki to mocno przeciętnie.

Biolove - Peeling do twarzy do skóry tłustej pokrzywa 

Peeling dobrze sobie radzi ze złuszczaniem skóry. Niestety, czasem powodował u mnie łzawienie oczu - musiała się do tego przyczynić kompozycja zapachowa. Nigdy nie peelinguje skóry pod oczami, więc peeling nie miał szansy pojawić się w nich.

Biolove - Masełko do ust panna cotta 

Udało mi się je skończyć ostatniego dnia stycznia - no i dobrze, bo kończyła się data przydatności. Samo masełko jest świetne w działaniu, lecz ze względu na mało higieniczną formę, było u mnie używane najczęściej podczas porannej i wieczornej pielęgnacji twarzy. Dobrze radziło sobie zimą, gdyby nie to masełko, to masełko od Weledy nie dałoby rady...


Alterra - Szampon oczyszczający węgiel aktywny i melisa bio

Lubię szampony Alterry, ale ta wersja wypadła u mnie bardzo przeciętnie, gdyż mocniej plącze włosy, niż jego bracia.

Alterra - Szampon naprawczy kakao i baobab 

Recenzja tego szamponu się nie pojawiła i... nie pojawi. Zapomniałam mu zrobić zdjęć, a teraz butelka nie prezentuje się tak dobrze, jak w dniu zakupu :D. Co do szamponu - odświeżał dobrze, ale miałam wrażenie, że podrażniał moją skórę, kiedy sięgałam po niego co mycie, to w pewnym momencie zaczynała mnie swędzieć skóra, więc najlepszym rozwiązaniem było używanie jego na zmianę z szamponem oczyszczającym opisanym wyżej. Powrotów do tej wersji nie planuję. ;) Aaa, i rozczarowało mnie tym, że nie pachnie kakao :D

Petal Fresh - Anti - Frizz Conditioner Odżywka lawendowa 

Nie sądziłam, że spotkam podobnego smrodka do odżywki cytrusowej, ale proszę, oto jest! Chociaż w przypadku odżywki lawendowej zapach jest mniej intensywny i nie utrzymuje się na włosach po zmyciu produktów. Sam kosmetyk był przeciętny. Zamiast zapobiegać puszeniu, podczas wilgotnej pogody działał wręcz przeciwnie. Nawilżać, nawilżała, ale była mocno przeciętna.


Yves Rocher - Lakier żelowy do paznokci kolor 35 Aubergine profond 

Uwielbiam ten lakier, ma cudowny kolor i utrzymuje się 4-5 dni na paznokciu. Niestety, zgęstniały mi resztki i nie nadaje się już do niczego. 

Claire's - Lakier do paznokci

Nie mam bladego pojęcia, dlaczego jeszcze go nie wyrzuciłam. Gęste toto i na dodatek nie jest to kolor, który lubię szczególnie nosić na paznokciach (chociaż zimą fajnie wygląda:D). 

Isana - Zmywacz do paznokci

Przyjemny, dobrze radzi sobie ze zmywaniem lakieru. Łatwo dostępny i niedrogi. 

Yves Rocher - Energizująca mgiełka do ciała

Uwielbiam ten zapach! Mgiełka świetnie się spisywała zarówno latem, jak i teraz jako odświeżenie po siłowni.

Jak widać, w styczniu pożegnałam zarówno świetne kosmetyki, jak i takie, za którymi nie będę tęsknić - chociaż nie ma produktu, którego nazwałabym największym bublem. Bardzo ciekawymi produktami są: masło do ciała, olej z dzikiej róży, masełko do ust, natomiast zapomnieć chciałabym o: kremie pod oczy, odżywce do włosów. W sumie do pudełka ze śmieciami wpadło 16 opakowań.

Postanowiłam od tego roku zacząć przeliczać, ile mniej więcej pieniędzy zużywam :D. W styczniu wyszło to około 130 zł, choć denko jest zdecydowanie więcej warte (wliczałam tylko te produkty, za które sama kupiłam). Wartość jest oczywiście mocno oszacowana, ponieważ nie pamiętam dokładnych cen wszystkich produktów, więc wspomagałam się cenami znalezionymi w internecie. Patrząc na styczeń, w którym na kosmetyki wydałam zaledwie 8,99 zł, jestem na minusie ;). No i dobrze, trzeba zużywać, a nie kolekcjonować!

Znasz coś z mojego denka?
Zainteresowało Cię może coś? :)
Co ciekawego udało Ci się zużyć w styczniu?

Pozdrawiam,
Ola

11 komentarzy:

  1. Nie znam żadnego z tych kosmetyków - jeszcze! Przymierzam się za to do tego węglowego szamponu z Alterry.

    Ja zadenkowałam kilka kosmetyków, ale najbadziej cieszę się z peelingu Ziaji Czekoladowy Misz Masz. Fajny był w ogólnym rozrachunku ale tak przeokrutnie wydajny, że miałam wrażenie, że nigdy go nie skończę, a czekają w zapasach TAAAAKIE fajne zamienniki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam masło Weleda i bardzo lubię, a w zapasach mam szampon Alterry z węglem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tylko zmywacz Isany, ale polecam :D
    Najbardziej zainteresowały mnie peelingi kawowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię ten zmywacz isany, a teraz moim zdaniem jest jeszcze lepszy - milszy dla nosa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mało co miałam z tego zestawienia :P. Mgiełki YR często mi się podobają :). Trochę mnie ciekawi ten szampon z węglem po ostatnim poście :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokazne denko, ja nadal mam w planach kupic to maslo z Weledy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze żadnego z tych kosmetyków, ale olej z dzikiej róży chętnie bym wyprobowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam tylko zmywacz Isany. Korzystam z niego non stop od dobrych kilku lat :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tym światłem to aktualnie jest koszmar. Raz piękne słońce (oczywiście, gdy idę do pracy), a gdy mam wolne i mogę zrobić zdjęcia, to ciemnica i deszcz. O, np. tak jak dzisiaj. Dlatego doskonale Cię rozumiem i jednocześnie podziwiam, że próbowałaś zrobić zdjęcia raz jeszcze.

    A z denka nie znam niczego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego z produktów, ale jestem ciekawa jakby się u mnie sprawdził ten szampon z węglem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z denka nie znam niczego. A co do zdjęć to się zgadzam, ciężko z tym :)

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.