poniedziałek, stycznia 21, 2019

Kosmetycznie: Bare Care - Kawowe peelingi do ciała

Z Nowego Sącza wróciłam z masą przeróżnych peelingów do ciała! Do tej pory mam ich sporą ilość, przez co narzuciłam sobie ban na niekupowanie zdzieraków. Na początku stycznia udało mi się jednak zmniejszyć ich liczbę o dwa, a to za sprawą zużycia dwóch saszetek od Bare Care... 


Bare Care - Kawowe peelingi do ciał



Peelingi do ciała Bare Care można zakupić w kilku wersjach zapachowych oraz kilku pojemnościach. Dostępne zapachy to: kokosowy, czekoladowy i egzotyczny. Dostępne pojemności to: 30 g/9 zł, 100 g/25 zł oraz 200 g/39 zł. Wszystkie znajdują się w papierowej strunowej torebce. Opakowania nie jestem w stanie ocenić pod kątem jakości, ponieważ peelingi od razu przesypałam do szklanego słoiczka ze względu na wygodę. Opakowanie 100 g wystarczyło mi na 9 użyć, natomiast 30 g na dwa.


Bare Care - Coffee Scrub Coconut


W pierwszej kolejności sięgnęłam po wersję kokosową, ponieważ uwielbiam kokosy w kosmetykach! Chociaż w tym przypadku peeling dla mnie kokosem za bardzo nie pachniał... Zapach był bardzo przyjemny, słodki, ale nie mdły i dla mnie pachniał jak... mieszanka zapachu domowego makowca mojej mamy i kokosa! Bardzo przyjemny. I co fajne, nie przebuja się tutaj zapach kawy. 

Konsystencję ma typową dla peelingów kawowych, chociaż mam wrażenie, że w porównaniu z innymi znanymi mi peelingami kawowymi, ma trochę bardziej mokrą konsystencję i mniej się osypuje. 


Gdybym należała do osób, które piszą swoje "super szczere" i "rzetelne recenzje" po jednym użyciu produktu, powiedziałabym, że ten peeling mi kompletnie się nie podobał! Jednakże to, jak ten kosmetyk zadziała na naszym ciele, bardzo zależy od kondycji naszej skóry. Drobinkami peelingującymi w peelingu od Bare Care są: kawa, sól oraz cukier. Ja niekoniecznie lubię się z solą, ale jeżeli jest jej odpowiednio niewiele, aż tak bardzo mi ona nie przeszkadza. Do czego zmierzam? W chwili, kiedy pierwszy raz sięgnęłam po ten peeling, moja skóra była wysuszona. W momencie, kiedy zaczęłam ją peelingować, sól bardzo podrażniła mi skórę, która w efekcie zaczęła piec i zrobiła się zaczerwieniona. Obowiązkowo domagała się nawilżenia. Aby następnie zapobiec takiej sytuacji, w trakcie złuszczania naskórka w między czasie zwilżałam skórę wodą - wówczas podrażnienie było mniejsze. Ale kiedy natrafiłam na masło do ciała Weledy, które w szybki sposób nawilżyło mi skórę, peeling jej nie podrażniał. Także osąd produktu po jednym użyciu byłby dla niego zwyczajnie niesprawiedliwy. Mój przypadek pokazuje, że peeling nie da przyjemności osobom posiadającym skórę suchą i/lub wrażliwą.


Sam peeling miał bardzo przyjemne działanie - doskonale złuszczał, skóra po zabiegu była wygładzona. Peeling nie nawilżał skóry, a kiedy miałam ją suchą, podrażniał. Nie zauważyłam działania na cellulit. Największą jego wadą moim zdaniem jest to, że bardzo brudził skórę - podejrzewam, że winne temu było kakao. Kosmetyk powodował brązowe plamy na skórze, których nie dało się zmyć wodą. Z tego względu najpierw złuszczałam skórę, a następnie myłam ciało - tylko żel pod prysznic był w stanie zmyć te plamy ze skóry.


 Bare Care - Coffee Scrub Exotic


Wersja Exotic od wersji kokosowej różni się tylko jednym - zapachem. Zapach był niezwykle odświeżający, pobudzający, wyczuwam tu owoce egzotyczne, cytrusy. Konsystencja i działanie identyczne.


Kosmetyki otrzymałam na spotkaniu blogerek w Nowym Sączu. Ten fakt nie wpłynął na przedstawioną opinię.

Pozdrawiam,
Ola

12 komentarzy:

  1. Jestem zaintrygowana, zwłaszcza, gdy przeczytałam, że nie pachną kawą. Bo ja nie cierpię tego zapachu i mimo że peelingi kawowe naprawdę świetnie działają na skórę, to bardzo, bardzo rzadko jestem w stanie się przemóc, by ich użyć. Zapamiętuję więc tę markę i może sięgnę po wersję kokosową, bowiem sama za zapachem kokosa przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie prawie wszystkie kawowe peelingi, których używałam, mają właśnie przebijający się zapach kawy, a tu właściwie jej nie wyczuwałam - także zapachy nie będą Ci przeszkadzać ;)

      Usuń
  2. Mam w zapasach ten peeling kawowy. Wlaśnie sobie o nim przypomniałam i muszę go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Egzotyczna wersja mnie bardziej ciekawi aniżeli kokosowy :D coś mi się ostatnio w zapach pozmieniało xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wersja egzotyczna mnie zaskoczyła - jest świetna :D chociaż i tak kokos, w którym mało wyczuwam kokosa, podoba mi się bardziej :D

      Usuń
  4. O jaaa, aż nabrałam ochoty na makowiec :D Lubię peelingi kawowe, ale robię je sama :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię kawowe peelingi ale tych konkretnych nie znam ( firmy też nie ).
    Nie jestem posiadaczką szczególnie wrażliwej skóry więc może nie miałabym żadnych nieprzyjemnych wrażeń przy stosowaniu tych peelingów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie :) Mnie bardzo podrażniał w momencie, kiedy miałam bardzo suchą skórę. Po tym, kiedy udało mi się ją dobrze nawilżyć, peeling nie sprawiał podrażnień, pieczenia skóry. Owszem, przez sól był ostry zarówno kiedy miałam suchą i nawilżoną skórę, ale nie na tyle, aby po nawilżeniu skóry powodować u mnie dyskomfort.

      Usuń
  6. Ja już nie pamiętam jak się u mnie sprawdziły obie wersje :D serio za dużo tych kawowych ostatnio u mnie było :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam skóry skłonnej do podrażnień, więc u mnie by się chyba spisał ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem szczerze, że szkoda by mi było pieniędzy na taki peeling, bo mogę go sobie zrobić sama z kawy, którą mam w domu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie znam tej firmy, ale za taką cenę wolałabym znaleźć coś tańszego lub zrobić samemu peeling w domu :)

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.