środa, grudnia 26, 2018

Kosmetycznie: Mokosh - Krem pod oczy zielona herbata

Dobry krem pod oczy to podstawa. Skóra pod oczami jest cieńsza, niż na innych partiach twarzy, a dbanie o jej nawilżenie sprawia, że skóra wygląda zdrowiej i wolniej się starzeje - a to w końcu skóra pod oczami pierwsza zdradza nasz wiek. Jednym z kosmetyków, których używam i który już niedługo mi się skończy, jest krem z zieloną herbatą od Mokosh. Czy sprawdza się on u mnie?


Mokosh - Korygujący krem pod oczy Zielona herbata




Moja opinia:
Krem można zakupić w obu pojemnościach: 75 zł / 15 ml lub 119 zł / 30 ml. Ja mam mniejszą pojemność. Kosmetyk znajduje się w szklanym słoiczku, który w środku mieści gęsty, jasny krem. Krem bez problemu się nabiera i wklepuje w skórę. Pachnie delikatnie. Kosmetyk posiada sporą masę drobinek rozświetlających, które mają za zadanie rozświetlenie skóry, ale dla mnie efekt, który dają, jest tandetny - będę chciała drobinki, to sobie wklepie rozświetlacz pod oczy... 


Po krem początkowo sięgałam wyłącznie rano, obecnie używam go zarówno w porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. Na zużycie kosmetyku mamy zaledwie trzy miesiące i  chociaż niedawno one minęły, jeszcze trochę go mam, ale nie zmienił zapachu i konsystencji, więc nadal go używam (na szczęście zostały już resztki, więc nie będzie problemu z denkowaniem). Korygujący krem pod oczy z zieloną herbatą zbiera bardzo dobre opinie, znam osoby, które były z niego zadowolone, z tego też powodu miałam spore oczekiwania wobec niego. Niestety, krem ich nie spełnił... Kosmetyk dobrze nawilża skórę i to jest wszystko, co robi. Patrząc na obietnice producenta:
  • tworzy ochronny film zapobiegający rozszerzaniu naczynek krwionośnych -  być może. Nie mogę tego ocenić, gdyż problem naczynek w okolicach oczu na szczęście mnie nie dotyczy.
  • redukuje cienie pod oczami - w ogóle nie ma jakiegokolwiek działania na cienie! Moja skóra obecnie pod kątem cieni wygląda identycznie, jak przed rozpoczęciem stosowania tego kremu, nie zostały minimalnie rozjaśnione. Drobinki wewnątrz kremu także nie dają złudnego efektu rozjaśnienia cieni.
  • zmniejsza opuchnięcia - z tym na szczęście nie miałam i nie mam ostatnio problemów. 
  • delikatnie rozświetla skórę wokół oczu - jeżeli tak nazwiemy chamskie, świecące, irytujące drobinki, to ok...
  • łagodzi i koi wrażliwą, skłonną do podrażnień skórę pod oczami - sam krem nigdy nie zadziałał na mnie drażniąco, nie powoduje u mnie łzawienia, więc w sumie mogę się z tym zgodzić.
  • nawilża i napina skórę - nawilża? Tak. Napina? Nie.
Muszę dodać, że niestety niekoniecznie nadaje się pod makijaż - obecnie używam podkładu Pixie, z którego jestem niesamowicie zadowolona, ale, niestety, podkład się warzy na tym kremie.


Krem ma bogaty, naturalny skład. Szkoda tylko, że działanie ma przeciętne i podobne do o wiele tańszych kremów pod oczy... I te irytujące drobinki... Niestety, muszę nadal szukać czegoś, co okolice moich oczu polubią...


Pozdrawiam,
Ola

14 komentarzy:

  1. Szkoda że nie spełnia oczekiwań, już miałam ochotę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj po twojej recenzji sobie odpuszczę :( Te rozświetlające drobinki mnie dobiły :o no i za taką cenę oczekiwałabym czegoś lepszego a nie tylko nawilżenia (bo to akurat większosć kremów pod oczy robi) :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie gdyby nie te irytujące drobinki, to ten krem byłby bardzo podobny do większości znanych mi kremów pod oczy, które są kilka razy tańsze... Kosmetyk w takiej cenie powinien być znacznie lepszy w działaniu :(

      Usuń
  3. W tej cenie też oczekiwałabym czegoś lepszego. A te drobinki to przesada jak dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, a ja go mam w zapasach i gdy tylko mi się skończy aktualny krem pod oczy, to mam zamiar go stosować, i też mam spore co do niego oczekiwania. Słyszałam o nim sporo dobrych słów, ciekawe, jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zachęciłaś mnie do jego poznania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak nie działa na cienie to dziękuję. Jeszzcze te drobinki...

    OdpowiedzUsuń
  7. To mnie zdziwiłaś tymi drobinkami, nie spodziewałam się ich w kremie pod oczy. Ja od siebie polecam krem z awokado Martina Gebhardt. Naturalny skład, świetne działanie i o połowę tańszy niż ten :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie patrzę, że ma piękny skład. Muszę sobie zapisać i go poszukać! :)

      Usuń
    2. A ta znowu z tą Martiną ;D ;D ;D
      Ale mogę od siebie dodać, że kupiłam (przez Samarę właśnie) i bardzo lubię! Polecam Martinę (tylko na noc) lub Senelle Summer (na dzień i na noc)

      Usuń
  8. Nie znam tego kosmetyku, sama marka też jest mi obca. Podoba mi się, że jest w słoiczku, choć podejrzewam, że taka forma jest mniej praktyczna. Kremów pod oczy mam zapasy, więc i tak tym od Mokosh bym się nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja macałam tester kremu pod oczy Mokosh, ale nie jestem pewna, czy to dokładnie był ten. I właśnie taki jakiś niezachwycający się wydał na pierwszy rzut oka...

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kilka produktów tej marki, ale niestety żaden nie okazał się hitem;)

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.
Ponadto pozwoliłam sobie na nie publikacje pod postami komentarzami kompletnie nie będącymi związanymi z treścią posta - także jeżeli chcesz komentować coś oglądając same zdjęcia bądź po samym nagłówku - daruj sobie.