czwartek, czerwca 14, 2018

Openbox: Chillbox czerwiec 2018 r. + niespodzianka

Hej ;)
We wtorek po zajęciach odebrałam z paczkomatu czerwcową edycję Chillboxa. Dopiero dzisiaj znalazłam odrobinę czasu (a raczej zrobiłam sobie przerwę od robienia projektów) i pokazuję ją Tobie. Może i dobrze, że następuje to dopiero teraz, ponieważ musiałam trochę przemyśleć na temat tej edycji, bo początkowe wrażenia miałam dość mieszane... 


Wiadome było, że w edycji czerwcowej znajdzie się nowość marki Mokosh - i to o wartości 129 zł, a cały box miał być idealny na piknik! Hasło ciekawe i oczekiwałam od tej edycji efektu wow, choć z drugiej strony trochę się obawiałam hasła "piknik", gdyż kojarzyło mi się ono trochę z papierowymi elementami w stylu kubeczki czy talerze jednorazowe, które nie były szczytem moich marzeń. Ale zacznijmy od krótkiej prezentacji zawartości;)


Mokosh - Serum pod oczy, 129 zł
Bardzo lubię, kiedy kosmetyki Mokosh znajdują się w pudełkach. Jakby nie patrzeć, są to kosmetyki o niewielkich pojemnościach i wysokich cenach, a tu biorąc pod uwagę, że pudełko kosztuje 79 zł + wysyłka, oszczędzamy co najmniej 35 zł. To serum jest nowością marki, które z przyjemnością będę używać, licząc na świetne działanie. 


Fitokosmetiks - Maska Kleopatry, 4,90 zł
Już w ostatnim pudełku była maseczka tej firmy, ale jeszcze jej nie używałam. Ta maska jest na bazie glinek, więc myślę, że powinna się u mnie sprawdzić. Bardzo się cieszę z jej obecności.


Baikal Herbals - Szampon do włosów wrażliwych, 12,90 zł
Początkowo widząc szampon się ucieszyłam, ale radość nie trwała długo - ten szampon, choć bez SLS, jest z MLS, a dodatkowo ma DEA. Miałam kilka ich kosmetyków i miały dobre działanie oraz skład, ale na załączonym obrazku widać, że nie ma co ufać nazwie czy designowi opakowania, trzeba czytać skład. 


Pilaten - Saszetka czarnej maski, 2 zł
Ta maseczka kompletnie mnie nie ciekawi, nie jest też naturalna. Jest bo jest, choć wolałabym jakiś inny dodatek. 


Ewa Rajter - "Przeklęta laleczka", 37,90 zł
Książka niegruba, w porównaniu z poprzednimi książkami, ale tematyka ciekawa, opis z tyłu bardzo mnie zainteresował. Będę miała co czytać w pociągu po skończonym semestrze! 


Dary Natury - Przyprawa do sałatek, 7,59 zł
W tym miesiącu dodatkiem spożywczym była przyprawa do sałatek! Uwielbiam sałatki, więc przyprawa się przyda ;). 


Pojemnik na sałatkę, 11,69 zł
Mamy przyprawę do sałatki, więc przydałoby się coś, do czego można by sałatkę wsadzić. No i jest - pojemnik z pudełkiem na sos oraz widelcem. Początkowo myślałam, że jest to butelka, ale się na szczęście pomyliłam. Na szczęście, gdyż bardzo się cieszę z tego pojemnika - będę miała w co wsadzać obiad na uczelnię;).


Formy na muffiny, 4,99 zł
Nie należę do tej grupy, która lubi piec... wcinać babeczki też tak średnio. Formy ładne, ale jednorazowe. Choć pasują do idei piknikowej, wolałabym formy sylikonowe bądź metalowe, nacieszyłabym się nimi znacznie dłużej. 


Zakręcone słomki do napojów
Kolorowe słomki do pudełka - serio? Kiedy je zobaczyłam, autentycznie zachciało mi się śmiać... owszem, też można je zabrać na piknik, ale jak dla mnie jest to taki zapychacz. No i jeszcze, żeby te słomki były jakieś wyjątkowe, a są... zwyczajne. No i będzie trzeba je umyć, bo były wrzucone luzem.


Kiedy otworzyłam pudełko, miałam dość mieszane uczucia, ale po dokładnym przeanalizowaniu stwierdzam, że nie jest źle. Ta edycja jest iście piknikowa, mamy sporo rzeczy do wykorzystania podczas posiłku, jednakże dodawanie słomek jest moim zdaniem słabe... wolałabym żeby zamiast słomek i tych foremek, były foremki do babeczek, ale do wielorazowego użytku. Z książki jestem zadowolona, nie znam ani tytułu, ani autorki, kryminały lubię, choć prędzej ją przeczytam w pociągu aniżeli na kocu ;). Natomiast jeżeli chodzi o kosmetyki - mamy jeden produkt WOW (serum pod oczy), drugim ciekawym produktem jest szampon (choć ze względu na skład pewnie powędruje dalej), a maseczki to bardziej dodatek do całości. Wartość całości to 255,07 zł - chyba nie było takiej edycji, która byłaby więcej warta, a przynajmniej ja nie kojarzę... Choć ta edycja nie jest zła to patrząc na wcześniejsze edycje Chilla, moim zdaniem wypadła słabo i czegoś mi w niej brakuje - ale absolutnie nie jakiegoś dodatkowego produktu - powiedziałabym nawet, że mogłoby być ich mniej i taką maseczkę z Pilaten, foremkami i słomkami zastąpiłabym foremki wielokrotnego użytku. Tę edycję określiłabym  tak - zawiera produkt-hit i mniej ciekawe dodatki do niego. Podoba mi się połowa pudełka (w tej kolejności: serum pod oczy, pudełko na sałatkę, książka, maseczka z Fito, przyprawa), a reszta jest mi całkowicie zbędna. Niemniej jednak patrząc na poniesiony koszt zakupu - opłacało się kupić (serum pod oczy - z tego powodu się cieszę, że zakupiłam to pudełko!). No i plus za to, że produkty są spójne - miała być edycja piknikowa, no i jest!

W tym miesiącu również przygotowałam z ekipą Chillboxa niespodziankę dla Ciebie - jeżeli zdecydujesz się na zakup lipcowej edycji, w uwagach do zamówienia wpisz kod

zielony pokoik.

W czerwcowej edycji z tego co się zorientowałam, dodatkiem były herbatki. A w lipcowym pudełku poza książką do wyboru (kryminał, obyczajowa, przygodowa, romans, fantastyka), ma się także znaleźć maseczka bąbelkującą od Purederm oraz coś od Myia (już dawno planowałam zakupić kosmetyki tej marki, ale ciągle nam było nie po drodze!).

A Ci jak się podoba ta edycja?
Pozdrawiam,
Ola 

25 komentarzy:

  1. Z tego wszystkiego byłabym oczywiście najbardziej zadowolona z serum pod oczy Mokosh <3 reszta... jakos tak mam wrażenie, że władowana do pudełka na przymus ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pomyślałam, że skoro Chillbox przyzwyczaił nas do tego, że w pudełku są 4-5 kosmetyki, książka, coś do schrupania i jakieś akcesoria i średnio wychodzi 8-9 produktów, to i tu tak chcieli, ale moim zdaniem mogli tego dać mniej i zastąpić te trzy najsłabsze rzeczy nawet tymi foremkami do muffinek, ale wielokrotnego użytku - bo dla mnie ważna jest jakość, nie ilość :) Bo połowa pudełka mi się bardzo podoba, a połowa jest tak na przymus jak mówisz:(.

      Usuń
  2. Z tymi słomkami i papierowymi formami na mufinki lekko przesadzili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, faktycznie to takie zapychanie pudełka

      Usuń
  3. bardzo podoba mi się ta edycje, jest idealna dla mnie, lubię niekosmetyczne niespodzianki

    OdpowiedzUsuń
  4. Też pomyślałam, że to butelka jak zobaczyłam zdjęcie xd
    Z tego serum pod oczy też byłabym zadowolona. A tej czarnej maski radzę nie używać. Jej zdejmowanie to jakaś męka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej nie chcę jej używać :D

      Usuń
  5. Fitokosmetiks to ja myślałam że to jest karma dla kota a nie maseczka :D serio 😂 formy do muffinek i rurki mega słabe... Ale dla mokosh mogłabym kupić takie pudełko 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no trochę wygląda jak saszetka mokrej karmy :D

      Usuń
  6. Dla samego serum warto kupic pudełko :D Jest dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No z tymi słomkami to troszkę przegięcie :P jeszcze gdyby były normalnie zapakowane to rozumiem ale tak luzem nie wierzę po prostu :D Ogolnie nie przepadam za takimi boxami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywiście pudełko na pierwszy rzut oka wydaje się słabe, dużo w nim dupsów, ale dla samego serum pod oczy i nowej książki warto :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie produkt Mokosh robi to pudełko i dla niego warto je kupić ;) Reszta bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  10. Serum pod oczy najbardziej mnie zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Serum pod oczy najchętniej bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zainteresowało mnie jedynie to serum pod oczy ;) Ogólnie zawartość nie najgorsza, ale rewelacji też nie ma. Choć dla samego tego serum się opłaca :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz racje słomki i te foremki są nie za dobrym pomysłem ;p ale za to z tego serum pod oczy bym była bardzo zadowolona, całość całkiem fajna, nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawi mnie szampon Baikal Herbals :) Ale te słomki luzem... trochę nie halo ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba nie narzekałabym na nie jakoś szczególnie :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Generalnie, szału nie ma...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakaś średnia ta zawartość...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja od początku mam do ChillBox'a mieszane uczucia, ale chyba nie ma takiego pudełka, które by mi w pełni odpowiadało, zawsze jest jakieś "ale" :P

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.