środa, maja 09, 2018

Kosmetycznie: Mój pierwszy hydrolat! La-Le hydrolat z czarnej porzeczki

Cześć!
Hydrolaty, inaczej wody kwiatowe, mają wiele zastosowań - można użyć ich jako półprodukt przy robieniu własnego kosmetyku diy, jako tonik, mgiełkę odświeżającą... ja nigdy wcześniej nie sięgałam po hydrolaty, jednakże postanowiłam to zmienić i w ostatnim czasie w mojej pielęgnacji twarzy towarzyszył hydrolat z czarnej porzeczki marki La-Le. Czy polubiłam go? Sprawdź koniecznie w dzisiejszym wpisie :)


Opis na stronie producenta:
Hydrolat z liści czarnej porzeczki pozyskiwany jest w procesie destylacji liści parą wodną. Ma postać niemal bezbarwnego płynu o charakterystycznym zapachu czarnej porzeczki. Produkt ma działanie antyoksydacyjne i przeciwzmarszkowe; redukuje zaczerwienienia i wzmacnia ściany naczynek krwionośnych; działa antybakteryjnie i posiada właściwości przeciwzapalne; lekko rozjaśnia i poprawia koloryt skóry. 
Hydrolat z czarnej porzeczki polecany jest do każdego rodzaju skóry: 
- naczynkowej, ponieważ uszczelniania ściany naczyń krwionośnych, zmniejsza ich przepuszczalność. 
- podrażnionej mechanicznymi zabiegami, posiada silne właściwości przeciwzapalne, łagodzące i gojące 
- mieszanej działa dezynfekująco, przeciwzapalnie, oczyszczająco, normalizuje wydzielanie łoju, jednocześnie nawilżając skórę twarzy delikatnie rozjaśniająco, zwęża zbyt mocno rozszerzone pory skóry. 
- dojrzałej, dzięki obecności witaminy C i bioflawonidom posiada silne właściwości przeciwzapalne i łagodzące działa przeciwzmarszczkowo i antyoksydacyjnie. 
Działanie: 
Hydrolat dzięki zawartości bioflawonoidów, ma działanie antyoksydacyjne, antyzapalne i antybakteryjne. Działa odświeżająco i poprawia koloryt skóry. Jest znakomitym środkiem kojącym i przeciwzapalnym. Świetnie sprawdza się jako uzupełnienie kuracji przeciwtrądzikowej i przy podrażnieniach skóry. Posiada również działanie przeciwzmarszczkowe. 
Stosowanie: 
Sprawdza się jako codzienny tonik do twarzy, jako płyn po depilacji bądź goleniu ( ze względu na działanie antybakteryjne i przeciwzapalne ). Można w nim „rozrabiać” maseczki czy peelingi i jako tonik do skóry głowy zwłaszcza u osób z łupieżem.


Moja opinia:
Hydrolat z czarnej porzeczki został umieszczony w butelce z atomizerem wykonanej z ciemnego szkła. Bardzo lubię takie opakowania, ponieważ szkło to znacznie przyjemniejszy materiał od plastiku, dodatkowo ciemna butelka chroni przed  światłem. Muszę także pochwalić atomizer - to się nazywa prawdziwa mgiełka do twarzy, opakowanie toniku łagodzącego Vianka przy nim może się schować. Hydrolat aplikowałam na twarz bezpośrednio z butelki


Hydrolat miał  konsystencję i wygląd typowej wody. Zapach miał intensywny - skojarzył mi się z czasami, kiedy będąc małą dziewczynką musiałam zrywać porzeczki z krzaków. Było to miłe wspomnienie - lata młodości, wakacje, słońce... ale bym do tego wróciła i hydrolat po części dał mi taką możliwość ;).



Z racji tego, że był to 100% hydrolat, bez dodatku żadnego konserwantu (nawet eco-konserwantu!), cechował się krótką datą ważności - od dnia produktu najlepiej go zużyć w ciągu 6 miesięcy, a po otwarciu - 6 tygodnie. Kosmetyk kosztuje 25 zł i można zakupić go TUTAJ. Bardzo dużym plusem jest fakt, że producent nie wysyła nam gotowego produktu, lecz my składając zamówienie, zlecamy wykonanie produktu - to jest bardzo ważne biorąc pod uwagę fakt, że data ważności i tak jest krótka. 


Hydrolat z czarnej porzeczki od La-Le stosowałam jako tonik do twarzy - według opisu powinien się świetnie spisać na mojej mieszanej cerze. Produktu nie żałowałam sobie i aplikowałam jego duże ilości na twarz czy też do maseczek glinkowych. Opakowanie starczyło mi na 5,5 tygodnia, więc wyrobiłam się w terminie ;). Kosmetyk mnie nie podrażnił, nie spowodował alergii ani wysypu niedoskonałości, a za to świetnie przygotował skórę do dalszego etapu pielęgnacji. Zauważyłam także, że lekko rozjaśniał mi skórę. Może bez efektu WOW, ale widziałam różnicę! Niestety efekt dość szybko zniknął - hydrolat zdenkowałam w sobotę, dzisiaj jest już środa i tych efektów już nie widać :(. Ciekawe, czy działanie rozjaśniające byłoby lepsze i długotrwałe po zużyciu kilku opakowań hydrolatu;).



Bardzo polubiłam się z tym hydrolatem - przede wszystkim z tego powodu, że rozjaśnił mi minimalnie cerę, nie podrażnił i świetnie przygotowywał skórę do dalszych etapów pielęgnacji. Woda z czarnej porzeczki jest półproduktem uniwersalnym i powinna się spisać na różnych typach skór. Dodatkowo opakowanie jest tak genialne, że je umyłam i przelałam inny tonik. Polecam wypróbować!

Sięgasz po hydrolaty?
Znasz kosmetyki marki La-Le? Wpadło Ci coś w oko z asortymentu marki?

Kosmetyk otrzymałam w ramach współpracy. Ten fakt nie ma wpływu na przedstawioną opinię.

Pozdrawiam,
Ola 


21 komentarzy:

  1. Testowałam już hydrolat z porzeczki ale od firmy Svoje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero zaczynam orientować sie w hydrolatach. O porzeczkowym slysze chyba po raz pierwszy, ale samo wyobrażenie zapachu sprawia, że pragnę go mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię hydrolaty, pierwszy kupiłam ok 10 lat temu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam już parę kosmetyków La-Le fajnie się sprawdziły ;) Poza tym fajny hydrolat ma także Svoje z czarnej porzeczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki kosmetyk od La-Le najmilej wspominasz?;)

      Usuń
  5. Kojarzę tę markę, ale niestety, na razie tylko ze słyszenia. O tym produkcie też już gdzieś czytałam i coś czuję, że gdy zdecyduję się na wypróbowanie produktów La Le, to sięgnę właśnie po niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypróbowałabym, ja najczęściej sięgam po te pospolite-róża, lawenda lub oczar :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pierwszy raz czytam o hydrolacie z czarnej porzeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja regularnie kupuję hydrolaty, choć głównie różany i neroli, ale miałam też np. lawendowy :). Z czarnej porzeczki chciałam ostatnio na targach kupić innej firmy, ale nie dojechał :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda że działania jest takie krótkotrwałe Ale z pewnością go kupię na kolejnych targach z racji tego że ja uwielbiam wody kwiatowe wszelkiego rodzaju może efekty działania naturalnych kosmetyków nie są jakieś mocno spektakularne ale i tak jakoś przyjemnie się ich używa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jego właściwości rozjaśniające bardzo mnie zaciekawiły! Brzmi bardzo kusząco, z hydrolatem z czarnej porzeczki jeszcze się nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie sięgam po hydrolaty, ale lubię o nich poczytać. Może się w końcu przekonam;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mnie zaciekawilas, jeszcze nie korzystalam ze strickte hydrolatow, a porzeczka brzmi ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię hydrolaty, ale takiej wersji jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. O hydrolacie z czarnej porzeczki jeszcze nie słyszałam, ale chętnie wypróbuję :) pryskać po twarzy nie lubię, ale z tym sobie radzę ;D wacik lub palce.
    Pozrywać porzeczki możesz wpaść do mnie :D 3 krzaczki pod domem czekają xd

    OdpowiedzUsuń
  15. O hydrolacie z czarnej porzeczki słyszę chyba po raz pierwszy w swoim życiu. Natomiast ja w ostatnich miesiącach z powodzeniem stosuję hydrolat z kwiatu pomarańczy oraz różany, które uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.