środa, maja 02, 2018

# 22 Projekt - denko. Marzec

Hej ;)
To, że jestem spóźniona ze wszystkim, chyba nikogo nie dziwi. Także standardowo już zapraszam na spóźnione marcowe denko!


Twarz:

Holika Holika - Maseczka Shea Butter - podczas trzymania płachty, emulsja powodowała lekkie, przyjemne uczucie chłodu. Maseczka stosunkowo szybko wchłonęła się, a pozostałe resztki produktu wklepałam. Nawilżyła skórę, ale polemizowałabym z głębokim nawilżeniem. 

Holika Holika - Maseczka Acai Berry - maseczka ta ma działanie przeciwzmarszczkowe i niszczące wolne rodniki. Nie umiem sprawdzić, czy faktycznie tak na mnie zadziałała, niemniej jednak dała skórze lekkie nawilżenie. Fajna, ale nie na tyle, abym do niej wróciła.

Holika Holika - Maseczka Strawberry - tą maseczkę spośród tych trzech polubiłam najbardziej. Dzień po aplikacji obudziłam się z nawilżoną i promienną skórą.

Princess Academy - Maseczka z kwasem hialuronowym - maseczka kompletnie niewarta swojej ceny - koszt 8 sztuk to 150 zł! Maseczka nawilża, ale bardzo krótkotrwale, a ja jednak oczekiwałam od tak drogich maseczek, regularnie stosowanych, dużej poprawy, jeżeli chodzi o nawilżenie. Zużyłam ich w sumie 6 - 5 w lutym, ostatnią w marcu, więc oczekiwałam, że regularnie stosowana da pozytywne i  długotrwałe efekty... Niestety, maseczki nie dały rady mrozom.

Vianek - Normalizujący żel myjący do twarzy - bardzo przyjemny żel. Niedrogi, ładny skład, całkiem wydajny. Możliwe, że do niego wrócę.

Oillan Effect - Maska nawilżająco-wygładzająca - bardzo przeciętna maseczka. Liczyłam na jakieś mocne nawilżenie, a maseczka ta, mimo że stosowana regularnie, jedynie utrzymywała dobre nawilżenie twarzy. Nie wrócę do niej.

Benton - Toner Aloe BHA - w komentarzach sporo osób pisało, że toner jest drogi (80 zł/200 ml). Z jednej strony tak, a z drugiej nie... ja go stosowałam jako tonik do twarzy aż 4,5 miesiąca, co daje koszt poniżej 20 zł za miesiąc. Nie kojarzę, aby inny tego typu kosmetyk wystarczył mi na tak długo... co do działania - jest poprawne. Liczyłam, że może rozjaśni mi cerę przez zawartość BHA, ale niestety nie. Niemniej jednak wspominam go bardzo dobrze.


Balea - Żel do mycia ciała - ten żel, w porównaniu z poprzednim tej marki, jaki miałam, bardzo ładnie i intensywnie pachnie. Mam wrażenie, że podczas mycia zmienia lekko swój zapach, który kojarzy mi się z... misiami Haribo! Czemu? Nie mam bladego pojęcia;).

Biolove - Masło do ciała truskawkowe - przyjemne masło. Bez problemu topi się i rozprowadza na skórze, wchłania się około 2 godziny i pozostawia skórę nawilżoną na najbliższe 24 godziny. A zadania nie miał łatwego, bo stosowałam go w największe mrozy + żel pod prysznic, który teraz używam, wysusza skórę :(
Kosmetyki kolorowe, zapachy:

Cien - Zmywacz do paznokci - nie jest to zły produkt, ale zmywacz z Biedronki łatwiej i szybciej zmywa lakier, więc do niego nie wrócę.

Avon - Woda toaletowa Eternal Magic - męczyłam się przez tą wodę... otrzymałam ją dobrych parę lat temu od taty i to był jedyny powód, ażeby po nią sięgać. Niestety, zapach nie był dla mnie, ale dało radę go nosić, głównie w zimowym okresie. Jest to zapach kwiatowo-pudrowy, który na moje szczęście był mało trwały. Minus za kiepskie napisy na butelce, które się z czasem starły.

Yves Rocher - Przyśpieszacz schnięcia lakieru - on nie działa! Lakiery, które z reguły szybko wysychają, szybko wysychały, a te, które długo, to długo... stosowałam go więc po to, aby przedłużyć trwałość lakierów i tu już był ok, choć bez szału.

Balneokosmetyki - Żelowy lakier do paznokci - sięgnęłam po niego, dosłownie, 2 razy i nigdy więcej! Nie dość, że kolor mi nie do końca odpowiada, to sam lakier jest rzadki i bardzo długo schnie... po godzinie, kiedy myślałam, że już jest ok i coś tam zaczęłam robić, to niestety mani się szybko zniszczyło. Dodatkowo bardzo szybko odpryskuje. Nie polecam.

My Secret - Water Proof eyeliner - mam do tego eyelinera mieszane uczucia. Jest to eyeliner o kolorze granatowym, więc nieszczególnie w moim typie, niemniej jednak do niektórych stylizacji kolor był wręcz idealny. Aplikacja nie była trudna, uzyskiwałam piękną kreskę na oku. Jednakże po aplikacji należało uważać, gdyż lubił się odbijać na powiece, a naprawienie tego było bardzo trudne. Drugą kwestią jest jego wodoodporność - podczas deszczu powodował rozmazywanie się na powiece, co nie wyglądało dobrze, natomiast podczas demakijażu i to bez różnicy jaki kosmetyk w danej chwili używałam, usunięcie go z powieki graniczyło z cudem. Niby nie do końca wodoodporny, ale całkowicie go zmyć z powieki jest ciężko... Na pewno do niego nie wrócę.

Celia de Luxe - Extra Long Maskara wydłużająca rzęsy - ten tusz otrzymałam bodajże w nagrodzie. Z racji tego, że interesuję się składem INCI, szukałam informacji na jego temat w sieci i niestety nie znalazłam... Napisałam wiadomość e-mail na adres podany na stronie internetowej, a jakiś czas później na fanpage tej marki i... do tej pory nie otrzymałam wiadomości, a napisałam je jakoś we wrześniu! Tym sposobem firma ma u mnie sporego minusa, bo mnie zwyczajnie olała. Co do tuszu - ostatecznie postanowiłam po niego sięgnąć mimo nieznanego INCI ze względu na to, że jego data ważności kończy się w maju br. Tusz bardzo fajnie wydłuża rzęsy i nie skleja ich. Efekt jest idealny na co dzień, jednakże tusz ma jedną wadę - lekko się osypuje pod koniec dnia. Choć generalnie tusz wspominam dobrze, ponownie po niego jak i inne kosmetyki tej marki nie sięgnę, bo nie lubię być olewana :)

Znasz coś z mojego denka?
Co ostatnio udało Ci się zużyć?

Pozdrawiam,
Ola 

23 komentarze:

  1. Znam jedynie żel z Balea :D Spore denko :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy spore - miewałam znacznie większe :D

      Usuń
  2. Truskawkowe masło do ciała to coś co sama chciałabym przetestować, bo zapowiada się super :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Spore denko!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mizon ma dobry toner AHA/BHA. Jest bardzo wodnisty, więc leję na wacik i przecieram. Nie wklepuje jak inne azjatyckie tonery. Ale ładnie rozjaśnia, zwłaszcza tzw. wągry, których nie mogę się pozbyć od lat oraz przy regularnym stosowaniu mam miękkszą, przyjemniejszą w dotyku cerę. Nie jest drogi. Kosztował koło 15$ i też jest bardzo wydajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,66705,mizon-aha-bha-daily-clean-toner.html ?

      Usuń
  5. Z całości znam tylko eyeliner :) I mam z nim dość podobne doświadczenia. Dziwny kosmetyk, choć moja mama namiętnie używa jego czarnej wersji, ja podziękowałam po niebieskiej, jakoś ciężko się z nim żyło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z maseczkami w płachcie to jest tak, ze trzeba wpaść na swoj typ i ideał. <3 Ja holika nawet polecam, ale to po prostu trzeba trafic na swoją

    OdpowiedzUsuń
  7. Żel Balea mam w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo sie nazbieralo :) Niestety zadnego nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Maseczki w płachcie miałam wszystkie z wyjątkiem Maseczka Acai Berry 😋 masło zbiorowe to już chyba wypróbowałam wszystkie ich rodzaje :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Maseczki holika holika bym wszystkie przygarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Toner Aloe mnie zaciekawił, tym bardziej, że jest tak wydjany :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dobrze że ostrzegłaś mnie przed tym przyśpieszaczem schnięcia lakieru z Yves Rocher.... szkoda że nie wart zakupu

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko, znam sporo z Twoich zużyć. Też dobrze wspominam toner Bentona. Znam też większość maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam jedną maseczkę z Princess Academy i u mnie sprawdziła się całkiem nieźle. Za to aktualnie testowałam peeling z Biolove w wersji truskawka i jestem ciekawa, czy ich masło też pachnie tak mało-truskawkowo? Bo peeling pod tym względem był dość chemiczny w zapachu :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam chyba tylko zmywacz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W sumie nic nie znam. Chyba, że liczyć inne wersje żeli Balea ;D
    Podobno dobry jest wysuszacz do lakierów z Avonu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Żałuję, że nie trafiłam na ten żel Balea :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Dostałam żele Balea od koleżanki z Węgier - strasznie podobały mi się zapachy! Słyszałam, że Balea to taka nasza Isana ale różnice w żelach (konsystencja, piana, zapach) widzę sporą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Maseczki Holika brzmią ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W sumie to niczego z Twojego denka nie miałam :O

    OdpowiedzUsuń
  21. Żadnych produktów z twego denka nie miałam, ale o żelu vianek słyszałam wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.