niedziela, lutego 11, 2018

Openbox: Chillbox luty 2018 r.

Hej:)
Jeżeli czytasz mnie regularnie, na pewno wiesz, że jestem zauroczona pudełkiem Chillbox! Lubię je za kosmetyki, książki, coś do schrupania oraz jakiś miły gadżecik. Odkąd ekipa wróciła na rynek, nie przegapiłam jeszcze żadnej edycji. Z edycją lutową był taki problem, że finansowo nie mogłam na nią pozwolić, ale mój kochany facet postanowił zrobić mi walentynkowo-poegzaminowy prezent i je zakupił. SMS o paczce otrzymał w momencie, kiedy już miał iść odebrać sushi i jechać do mnie, więc poza pysznym żarciem przyjechał też z Chillboxem. Czy edycja walentynkowa jest rzeczywiście walentynkowa i pełna miłosnych produktów? Sprawdź koniecznie! :)


W pudełku znalazło się 9 kategorii produktów (w rzeczywistości produktów jest dokładnie 12 sztuk:P) oraz koperta, w której znalazła się lista produktów i dwa kupony promocyjne. Standardowo prezentację zacznę od części kosmetycznej. 


Mokosh - Ujędrniające serum Pomarańcza, 69,00 zł
Kosmetyk ten był ujawniony na facebook'u Chillboxa. Jest to według mnie najważniejszy kosmetyk w tej edycji, ze względu na cenę, skład, markę. Pamiętam, że początkowo nie byłam do końca zadowolona z powodu tego serum - powiem inaczej - cieszę się, że znalazło się ono w Chillboxie, ale wolałabym, aby było w późniejszych edycjach, co jest spowodowane dużymi zapasami kosmetycznymi w kwestii wieczornej pielęgnacji twarzy. Niemniej jednak serum jest ważne do końca stycznia przyszłego roku, więc myślę, że z zużyciem problemu nie będzie. 


Organique - Puder do kąpieli, 8 zł
Marka Organique również była ujawniona na facebooku. Tak coś czułam, że wewnątrz znajdzie się coś do kąpieli - wiedziałam, że sól raczej nie (była w grudniowej edycji), ale jakaś kula do kąpieli czy coś innego już jak najbardziej. Takiego pudru nigdy nie miałam, więc pewnie jeszcze w tym miesiącu zostanie on wykorzystany - muszę wykorzystać fakt, że w domu mam wannę, bo w akademiku tylko prysznic;).


Vis Plantis - Kremowy peeling do twarzy, 8,99 zł
Kolejny kosmetyk od Elfa Pharm w Chillboxie... Dla mnie produkty z tego koncernu próbują inspirować się kosmetykami naturalnymi, ale wychodzi im to mniej bądź bardziej. W tym peelingu nie widzę składników, którym mówię kategorycznie NIE, więc najprawdopodobniej wypróbuję, ale nie jestem z niego generalnie zadowolona - gdyby to dotyczyło peelingu do twarzy kosmetyku naturalnego, wówczas byłabym jak najbardziej na TAK;). W tym przypadku czepiam się tak samo, jak w przypadku edycji styczniowej i pomadki do ust - sam produkt na TAK, ale nie TEJ MARKI. ;)


La Cafe de Beaute - Krem do rąk "Głębokie odżywianie i regeneracja" - 10,95 zł
Z kremu do rąk bardzo się cieszę - mam jeden na wykończeniu oraz dwa inne, z czego drugi z nich był prezentem przeprosinowym, więc generalnie jeden krem więcej nie zaszkodzi. Tym bardziej, że jednak zostaję na studia magisterskie w Krakowie, więc na pewno się przyda. Z tej marki miesiąc temu otrzymałam maseczkę, której jeszcze nie stosowałam, ale cieszę się, że mogę poznać kolejny ich produkt - kosmetyki La Cafe de Beaute są kosmetykami naturalnymi, czyli dokładnie takimi, jakie lubię. 

No to teraz przejdźmy do części niekosmetycznej ;)


Skworcu - Suszone płatki róż, 3,00 zł
Luty = walentynki. Walentynki = kwiaty! Także nie mogło zabraknąć czegoś kwiatowego w pudełku! Płatki można wykorzystać na wiele sposobów - zrobić napar, tonik diy, czy też wsypać do wanny. Jedno jest pewne - dzięki nim relaks będzie gwarantowany ;).


Papagrin - Batonik Buri Beri - 2,50 zł
Ciężko mi to nazwać batonikiem... wewnątrz znalazło się kilka plasterków, które smakowały jak suszone jabłka. Skąd to wiem? Zaraz po zrobieniu zdjęcia zjadłam je z chłopakiem. Smakowały nam, ale oboje stwierdzamy, że bardziej opłaca się wysuszyć jabłka - smak ten sam, ale koszt znacznie mniejszy :)


Michalina Wisłocka - Sztuka kochania, 39,90 zł (wg karteczki) / 36,99 zł (wg okładki ).
Podejrzewałam, że skoro walentynki, to książka pewnie będzie jakimś romansem, za którymi nie przepadam, ale jak bardzo się myliłam... wewnątrz znalazłam poradnik i to o czym? O sztuce kochania! Powiem szczerze, że kiedy tylko ją zobaczyłam, uśmiech mi z twarzy zniknął, ponieważ nie przepadam za poradnikami i bardzo rzadko je czytam. Jest to książka seksuolożki, o której usłyszałam jak dobrze pamiętam rok temu, bo powstał film o tej Pani. Sama go nie oglądałam, ale obiło mi się coś o uszy. Niemniej jednak skoro już mam tę książkę, to ją sobie zostawię - wiedza w niej zawarta może mi się przyda w przyszłości.

Słodkie tealighty

Klimatyczny lampion - 10,00 zł
Dzień wcześniej oglądałam w innym sklepie jakieś świeczniki, które mogłyby się przydać do dekoracji pokoju czy też zdjęć na blogu... a tu proszę, otrzymałam ładny lampion i to jeszcze w kolorze zielonym! Jest przeuroczy i bardzo się z niego cieszę! 

Słodkie tealighty - 3,00 zł
Do lampionu potrzebujemy jakiejś świeczki. W pudełku znalazły się cztery tealighty, które na sucho bardzo ładnie pachną. 


Wartość zawartości boxa to 152,43 zł (lub 155,34 zł jeżeli weźmiemy pod uwagę cenę za książkę wg karteczki). Potencjalny zysk to ponad 60 zł. 

Pod względem kosmetycznym kosmetykiem robiącym WOW jest niewątpliwie eliksir ujędrniający, z którego nie do końca potrafię się cieszyć z powodu moich zapasów. Nie cieszę się natomiast z obecności kosmetyku marki Vis Plantis, bo choć nigdy nie miałam nic tej marki, to jednak nie są to kosmetyki naturalne czy też trudno dostępne, do jakich nas przyzwyczaił Chillbox. Smakołyk bardzo mi smakował, suszone płatki róży są bardzo dobrym pomysłem kojarzącym się jednoznacznie z miłością i namiętnością, lampion jest uroczy i skradł mi serce, ale pierwszy raz zawiodłam się na książce... nie jest to żadna powieść, ani nawet romans, a poradnik i to o dość intymnym temacie, choć jest niewątpliwie związany z miłością, która jest symbolem walentynek. Chillbox generalnie trzyma poziom, choć spośród wszystkich pudełek od ich powrotu na rynek, to jest dla mnie najsłabsze.  

Zobacz ostatnie edycje Chillboxa:
A Ty jakie masz zdanie na temat najnowszej edycji?

Pozdrawiam,
Ola

41 komentarzy:

  1. Super, ze dali te suszone płatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, jak dla mnie jest to najbardziej walentynkowa rzecz z boxa :)

      Usuń
  2. Całkiem fajna zwartość, a dobrze też jeśli każdą rzecz da się wykorzystać w takim boxie :) Ja jednak się nie kuszę na razie na takie atrakcje, bo wolę wybierać sama kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rozwiązanie jest na pewno bardziej rozsądne, bo kupisz coś, co na pewno wykorzystasz :) Ja jednak lubię ten element niespodzianki w Chillboxie :)

      Usuń
  3. Całkiem przyjemna zawartość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazwyczaj przeglądam zawartość pudełek bez jakiegoś większego szału - tutaj było podobnie. Fajna sprawa z książką, ale ogólnie ich zawartość jakoś mnie nie przekonuje nigdy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem przyjemne pudełko. Jakiegoś wielkiego wow nie robi, ale przyjemne :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Puder do kąpieli ciekawie wygląda. Lubię tego typu produkty więc chętnie bym przetestowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm powiem tak: jak dla mnie Chillbox jest najlepszym pudełkiem na rynku, ale akurat w tym miesiącu mnie nie zachwyciło :P Mam podobne zdanie do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie tutaj zainteresował puder do kąpieli i to by było na tyle ;D Książkę kojarzę, ale nie czytałam i filmu też nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. to ja akurat tego nie mam, ale widzę, ze w sumie raczej nic by mnie nie zachwyciło. jakoś bardziej podobały mi się edycje Chillboxa przed przerwą. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Puder do kąpieli ciekawi, bo takiego umilacza jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmetyczna cześć mi sie podoba, reszta juz mniej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kosmetyki fajne, ale całościowo mogłoby być lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Serum z Mokosh to rewelacyjny produkt :) Chyba do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten batonik to chyba tak na pobudzenie kubków smakowych:D ale ogólnie całość nawet spoko jak dla mnie. Sushi ci zarobię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umrę z głodu w Krakowie ;***

      Usuń
  15. Jakoś nic nie wpadło mi w oko...nie było tego efektu WOW!;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ty to jesteś mega wierna Chillboxowi!:) Twój facet się spisał:) Super! Mnie zawartość zupełnie nie ujęła, ale wiesz jaka maruda ze mnie:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podoba mi się marka Mokosh.
    Sama za ich produktami przepadam, więc to moja bajka.
    Pozdrawiam serdecznie! Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A wg mnie całkiem niezłe pudełko, gdybym je zamówiła, to byłabym zadowolona z jego zawartości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pisz do dziewczyn, może jeszcze mają :)

      Usuń
  19. Ale fajne pudełeczko! Serum i książkę chętnie bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja osobiście nie przepadam za boxami :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Najlepsze według mnie z tego pudełka to książka i serum :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurcze, nie wiedziałam o istnieniu Chillboxa, teraz muszę wypróbować! Bardzo podoba mi się połączenie kosmetyków naturalnych i książki - to jest to, co lubię. Co do kosmetyków Vis Plantis, nie nastawiałabym się tak negatywnie - składy wielu produktów mają naprawdę dobre i działanie również na duży plus. Ps. Jak poszły egzaminy? (jako młody wykładowca nie mogłam nie zapytać!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrona na 5, a dzisiaj byłam w moim Alma Mater podpisać umowę odnośnie studiów drugiego stopnia :)

      Usuń
    2. Gratuluję! I trzymam kciuki, by nadal szło Ci świetnie! :)

      Usuń
    3. (Nie)dziękuję, aby nie zapeszyć! :)

      Usuń
  23. Puder do kąpieli ? Fajnie brzmi :) ;) Powiem szczerze, że fajne te pudełeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie słyszałam wcześniej o tym pudełku. Szkoda, bo wydaje się bardzo ciekawe :) Uwielbiam boxy, które skrywają coś więcej niż tylko kosmetyki. Te świeczki, płatki róż czy batonik to urocze dodatki, które mocno podnoszą morale pudła! Skusiłabym się na to ujędrniające serum, brzmi obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  25. Całkiem fajne pudełko, najlepszym produktem jest też olejek z mokosh :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nawet fajna zawartość, chociaż ja chyba bym się na te pudełko nie skusiłam. Ciekawe wydaje się być to serum Mokosh ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo przyjemny box! podoba mi się znacznie bardziej niż te nastawione głównie na kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie przepadam za boxami, ale ta zawartość mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam książkę Wisłockiej wydaną jeszcze w latach osiemdziesiątych. Nie czytałam jeszcze, Jakoś mnie do niej nie ciągnie, może dlatego,że mam stare pożółkłe już wydanie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Może nie ma wow, ale nie ma tez tragedii. Na tle innych boxów wypada całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znalam wczesniej tego pudelka, bardzo podoba mi sie pomysl dodawania ksiazek ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Najbardziej ucieszyłabym się z MOkosha chyba

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.