sobota, grudnia 23, 2017

Kosmetycznie: Kosmetyki do makijażu Freedom Makeup!

Hej!
Blog piszę już prawie 2,5 roku i póki co na blogu znalazł się zaledwie jeden post poświęcony kosmetykom kolorowym! I to nie jest tak, że ich nie używam, bo używam, lecz nie codziennie i nie w dużych ilościach. Też nie jestem jakąś mistrzynią wizażu, więc nie publikuję moich makijaży - są osoby dużo lepsze w tym, a ja żadnym wzorem do naśladowania nie jestem ;) Niemniej jednak na spotkaniu bloggerek w Białymstoku organizowanym przez Asię i Michalinę, otrzymałam paczkę od Freedom Make Up, o której chcę dzisiaj trochę napisać;).


W paczce kosmetyków od Freedom znalazłam: paletę cieni, zielony korektor, bazę pod makijaż, pomadę do brwi, kamuflaż w kremie oraz szminkę.


Trzech powyższych kosmetyków nawet nie miałam w planach otwierać. Nie używam baz pod makijaż (+/-35 zł), bo nie czuję takiej potrzeby (drugim powodem jest obawa o zapchanie - moja cera nie lubi się z silikonami) - ale mam gorącą nadzieję, że u mojej kochanej Aneczki się sprawdzi :*, kamuflaż w kremie (ok. 15 zł) jest za ciemny do mojej karnacji, zaś jeśli chodzi o szminkę (ok. 5 zł), to ja generalnie rzadko maluję usta, a że mam już kilka innych pomadek, więc szkoda byłoby otwierać kolejną, skoro wiem, że mogą być problemy z zużyciem choćby połowy opakowania.


Pierwszym kosmetykiem, po który sięgnęłam, była pomada do brwi. Nigdy nie miałam tego typu produktu, więc bezmyślnie po niego sięgnęłam, nie patrząc nawet na skład (a nie podoba mi się on przez obecność konserwantu BHT, którego unikam). Koszt pomady to około 25 zł.


Pomadę nakładałam z pomocą krzywo ściętego pędzelka. Aplikacja była wygodna i nietrudna, nawet dla tak niedoświadczonej w wizażu osoby, jak ja. Wystarczyła niewielka ilość produktu, aby dobrze nałożyć ją na brwi. Była trwała, jednakże pomada miała jedną, dyskwalifikującą wadę... 


... a mianowicie jej kolor był nieodpowiedni do moich brwi - był on bowiem i za jasny, i zbyt ciepły. Przez co pomimo przyjemnej aplikacji i trwałości, nie wyglądał na nich dobrze, bo się odznaczał i wyglądał nienaturalnie. Niestety, można trafić nawet na idealny produkt, ale o choć trochę za jasnym/za ciemnym kolorze i już jego inne cechy przestają mieć znaczenie. Pomada zatem wylądowała u koleżanki z roku, u której, mam nadzieję, sprawdza się znacznie lepiej. Jedynie pociesza mnie to, że miałam możliwość zobaczenia, z czym "ją się je" i możliwe, że w przyszłości zakupię inną pomadę, z jak najlepszym składem no i kolorem odpowiadającym dla mojej urody;). 


Drugim produktem, po który sięgnęłam, był zielony korektor. Tu też najpierw zaczęłam go stosować, a następnie zauważyłam, że w składzie ma donor formaldehydu. Jej koszt to około 15 zł.


Zielony korektor powinien świetnie się sprawdzić przy zakrywaniu zaczerwienień, przebarwień i rumieńców. Chętnie po niego sięgnęłam zimą, kiedy jeszcze stosowałam w codziennym makijażu kremy BB (obecnie po kupnie pierwszego podkładu mineralnego głównie po niego sięgam). Obecna zima była dosyć mroźna, więc i skóra czasem się rumieniła, zresztą mam z natury lekko zaróżowione policzki, więc głównie w celu ich zakrycia sięgałam po ten korektor. 


Niestety, z zakrywaniem zaróżowień słabo sobie radził. Efekt z jego użyciem był ciut lepszy niż podczas nakładania samego kremu BB, aczkolwiek oczekiwałam od niego znacznie więcej - w końcu to korektor. Niestety, nie spisał się w tej materii, więc go nie polecam. Dodatkowo warto wspomnieć, że według oznaczenia PAO jest ważny dwanaście miesięcy od dnia otwarcia - ja podczas robienia porządków w kolorówce zauważyłam, że konsystencja tego korektora znacznie się zmieniła - widocznie się rozwarstwiła i rozdzieliła się na wodę i resztę. A minęło nie więcej, niż 9 miesięcy od dnia otwarcia, więc nawet, gdybym była z niej zadowolona, nie użyłabym go w takiej postaci na skórę z obawy o zaszkodzenie jej.


Najbardziej jednak ucieszyłam się z obecności paletki cieni PRO 12 STUNNING SMOKES - i to jeszcze o jakich kolorach - idealnych do moich brązowych włosów i zielonych oczu! Choć mój najczęstszy makijaż to podkład, eyeliner i tusz, to kiedy mam więcej czasu, lubię malować oczy - zdecydowanie stawiam na podkreślenie oczu, aniżeli ust. 


Choć recenzję dwóch poprzednich produktów miałam już bardzo dawno napisane, chciałam najpierw bardzo dobrze przetestować paletkę, aby móc napisać rzetelną opinię na jej temat. Paletka znajduje się w plastikowym, solidnym opakowaniu, które nie da się łatwo otworzyć i zawiera w sobie aplikator do cieni, który użyłam jeden raz - taką pacynką się źle aplikuje cienie. Plastik niestety się rysuje i z czasem paleta nie wygląda tak ładnie, jak nowa, jednakże patrząc na cenę (około 20 zł), nie mam jej za to za złe - najważniejsza jest zawartość! 


W środku znajduje się dwanaście odcieni - i są to zarówno cienie matowe (1, 2, 3, 8, 12 ) jak i błyszczące (pozostałe).

Poniżej swatche - górna połowa jest nałożona na gołą skórę, zaś dolna na bazę pod cienie marki Avon. Jak widać, pigmentację mają całkiem niezłą - jedynie jasne, matowe cienie (1 i 8) mają słabą pigmentację, z reszty jestem zadowolona. Jedynie ubolewam, że czarny nie jest do końca czarnym, lecz bardzo ciemnym grafitowym. 



Paletka świetnie nada się zarówno do codziennego, jak i wieczorowego makijażu. Cienie nakładam zawsze na bazę z Avonu, a cienie na oczach utrzymują się nawet do 8 godzin! Większość kolorów świetnie wpisuje się w mój gust, a samo stosowanie paletki jest przyjemne. Niestety, paletka ma także wady - większość cieni, głównie te błyszczące, bardzo się pyli, dlatego też sugeruję zacząć makijaż od pomalowania oczu. Dodatkowo trzeba bardzo uważać na kolor czarny - bardzo łatwo można zrobić nim sobie krzywdę. ;).   Generalnie patrząc na trwałość, kolory, cenę i moje umiejętności malowania powiek - ta paletka jest świetna! Jedynie nie wiem, czy byłaby dobra do makijażu typu smoky eye, gdyż ja takiego wykonywać nie umiem, niemniej jednak umiem z jej pomocą stworzyć ładny makijaż oczu. 


Podsumowując, z otrzymanych kosmetyków użyłam tylko połowę z nich. Zielony korektor jest bublem, którego nikomu nie polecam, pomada do brwi jest przyjemna w aplikacji, lecz jej skład nie jest świetny, natomiast paletkę pomimo kilku wad bardzo polubiłam i namiętnie jej używam - trwałość, pigmentacja większości cieni i cena przewyższają to, że cienie się pylą, a opakowanie się rysuje ;).

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę spokojnych, rodzinnych świąt wszystkim obchodzącym. Pozostałym zaś życzę udanego weekendu;)

Kosmetyki otrzymałam od firmy w ramach prezentu na spotkaniu bloggerek. Ten fakt nie wpłynął na moją opinie na temat przedstawionych produktów.

Pozdrawiam,
Ola

25 komentarzy:

  1. Kolorystyka paletki bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam problemy z recenzowaniem produktów do makijażu :)

    Z Freedom mam podobną paletkę, ale w matowych brązach (Audacious Mattes), bardzo fajna jest :). Szkoda, że korektor radzi sobie tak sobie, a pomada trafiła do Ciebie w nieodpowiednim odcieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obczaiłam kolorki Twojej paletki - ładna jest, gdybym na nią trafiła, też bym się z tych kolorków ucieszyła, a może nawet i bardziej, niż z tej :)

      Usuń
    2. Tam jest jeden odcień lekko połyskujący, a reszta to maty :) Bardzo udana kolorystyka <3

      Usuń
  3. Wpadła mi w oko paletka <3 Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna paletka - śliczne kolorki :)

    Wesołych Świąt, a przede wszystkim zdrowia i spokoju :*
    Dziękuję za pomoc :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, też odkąd mam kosmetyki mineralne, nie sięgam po inne podkłady. Bardzo fajna ta paletka i cena bardzo kusząca!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładna kolorystyka cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zielony korektor byłby idealny u mnie na delikatne naczynka nad brwią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Markę znam, ale nigdy nie miałam żadnego ich kosmetyku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z recenzjami kolorówki też mi ciężko idzie. Zwłaszcza jak trzeba by pokazać bo ciężko sobie samej zrobić foty :O

      Usuń
    2. Dokładnie - w moim przypadku to, że jakoś rewelacyjnie się nie maluje to jedno, ale jak mam piękny makijaż, to oczywiście na zdjęciach tego nie widać :D

      Usuń
  9. Paletka cieni jest naprawdę świetna ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ładna paleta cieni, szkoda, że w korektorze jest formaldehyd

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tych kosmetyków kojarzę tylko pomadę do brwi i wiele dziewczyn ją polecało. Muszę ją kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam tylko pomadkę do brwi. Mi na szczęście trafił się kiedyś kolor o wiele chłodniejszy i trochę ciemniejszy, który dobrze dopasowuje się do odcienia moich włosków - mowa tu o Ash Brown. Bazę dostałam, ale moja skóra też nie lubi się z silikonami, oddałam ją mamie i była całkiem zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Paleta jest super widzę <3 Trafia w mój gust :) Wesołych, zdrowych i pogodnych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolory paletki też by do mnie pasowały, ale ja jednak wolę podkreślać usta ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mialam ten korektor i jeszcze taki sam zolty. Pd otwarcia minely moze 3mc aoba sie rozwarstwily i wydobywala sie z nich tylko"woda"

    OdpowiedzUsuń
  16. Korektora nawet za darmo bym nie wzięła :/

    OdpowiedzUsuń
  17. o pomadzie słyszałam wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ładna kolorystyka paletki :) Mam kilka rzeczy z tej marki i ...różne opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z tej marki mam tylko złotą pomadkę, na specjalne okazje :D ale słyszałam że paletki są bardzo fajne

    OdpowiedzUsuń

Przed skomentowaniem postu koniecznie zapoznaj się z ramką "Drogi czytelniku" znajdującą się w pasku bocznym, bo jeżeli nie spełnisz moich próśb stamtąd, to nie zdziw się, jak Twój komentarz zostanie usunięty, a ja nie odwiedzę Twojego bloga ;). Szanujmy się - ja nie lubię SPAMU, więc mi go NIE ZOSTAWIAJ.