14:00:00

Kosmetycznie: SPA z RAU Cosmetics - Maska w płacie oraz płatki pod oczy - pierwsze wrażenie

Hej, co słychać? W chwili publikacji postu powinnam być już gdzieś za Warszawą, wracam bowiem z Krakowa ze spotkania z moim promotorem. 
Dzisiaj chcę napisać pierwsze wrażenie na temat maseczki w płacie oraz płatków pod (i nad) oczy marki Rau, które otrzymałam na jednym ze spotkań blogerskich.
Czy warto je kupić? O tym poniżej!


Swoje SPA rozpoczęłam od użycia maski w płachcie - ciekawiłam się, czy niemiecka maseczka wykaże tak samo szybkie działanie, jak te azjatyckie.

Rau - Maseczka w płacie do twarzy Collagen & Hyaluronic Acid

W białym opakowaniu znalazłam dobrze nasączoną, dużą płachtę na twarz. Na moją buzie była ciut za duża, jednakże bez problemu ją nałożyłam i dopasowałam jakoś do twarzy,  przez co nie musiałam się niczego obawiać podczas 25-minutowego trzymania jej na skórze, bo tyle wyniósł w moim przypadku ten czas.


W trakcie trzymania na buzi, delikatnie chłodziła skórę. Po zdjęciu płachty nie zmyłam resztek, a postanowiłam je wmasować w skórę. Twarz była trochę lepka, ale na szczęście emulsja nie spowodowała ściągnięcia cery. Pomimo tego, że obecnie używam bardzo fajnego kremu nawilżającego do twarzy (swoją drogą - też ze spotkania blogerek) i mam dobrze nawilżoną twarz, następnego dnia obudziłam się z jeszcze mocniej nawilżoną i odżywioną buzią - choć nie była to jakaś spektakularna  zmiana, bo jak wspomniałam, nie narzekam na wysuszenie skóry. Działanie to utrzymywało się kilka dni. Innych efektów nie zauważyłam - myślę, że ta maska ma potencjał, ale żeby go zauważyć, trzeba by zrobić kilka sesji. 


Na stronie producenta znalazłam maskę w płachcie o tej samej nazwie, z tym, że ma trochę inne opakowanie oraz skład - nie podoba mi się w nim obecność donoru formaldehydu. Podejrzewam więc, że maska, którą otrzymaliśmy na spotkaniu, jest poprzednią wersją tego produktu. Moja wersja płachty ma w składzie ekstrakt z aloesu, kwas hialuronowy, alantoinę - choć skład nie jest naturalny (zawiera chociażby glikole), to jest całkiem przyzwoity, ale przez zawartość DMDM hydantoin w maseczce na stronie producenta, nie jestem skuszona sięgnąć po nią i sprawdzać, jak skóra zareaguje po kilku użyciach. Koszt jednorazowego SPA wynosi 17 zł bądź 139 zł przy zakupie 10 maseczek.


Tydzień później sięgnęłam po płatki pod oczy. Są to moje pierwsze płatki, bowiem nigdy nie czułam specjalnej potrzeby po takowe sięgać - najczęściej są sprzedawane pojedynczo, tzn. na jeden raz, więc cenowo wychodzi drogo, a ciężko zauważyć spektakularne działanie  po jednorazowym użyciu.

Płatki te mają dosyć nietypowy kształt, który pozwala na ich umieszczenie zarówno pod jak i nad oczami - uważam to za bardzo fajne rozwiązanie, gdyż w ten sposób można pielęgnować całą okolicę wokół oczu. Produkt jest dobrze nasączony i świetnie przylega do skóry, nie zsuwając się z niej. Trzymałam je około 15 minut, po czym zdjęłam.


Po ściągnięciu płatków wklepałam resztki produktu w skórę wokół oczu. Producent obiecuje, że te płatki mają za zadanie nawilżyć okolice skóry wokół oczu, zregenerować uszkodzone komórki skóry, odżywić i ukoić skórę oraz spowodować zniknięcie obrzęków, cieni i opuchlizn. Szczerze? Nie zaobserwowałam jakichkolwiek różnic przed i po aplikacji produktu - jedyne, co odczułam, to przyjemne chłodzenie. Całkiem możliwe, że spowodowane to jest małym stężeniem składników aktywnych - w końcu kolagen czy aloes znajdują się daleko za przeróżnymi glikolami, jedynie pantenol, choć też po dwóch glikolach, znajduje się w pierwszej połowie składu. Z drugiej strony ciężko oczekiwać świetnych efektów po jednorazowym stosowaniu - najlepiej byłoby zużyć kilka takich płatków, aby móc sprawiedliwie ocenić działanie produktu.

Koszt jednorazowej aplikacji płatków wynosi 29 zł, bądź 179 zł w przypadku zakupu zestawu 10 płatków pod oczy, co jest dla mnie ogromną ceną, tym bardziej, że  skład nie jest naturalny, a w naturalne produkty wolałabym inwestować ;). 


Podsumowując, cieszę się z możliwości sprawdzenia na sobie działania obu tych produktów. Nie jest to oczywiście pełna recenzja, ponieważ ciężko jest napisać coś na temat działania produktu, jeżeli aplikowaliśmy go zaledwie jeden raz. Maseczka w płacie okazała się być bardzo przyjemna, po aplikacji zaobserwowałam, że skóra stała się trochę bardziej nawilżona, w przypadku płatków pod działania nie było. Produkty nie uczuliły mnie, nie spowodowały wysypu niedoskonałości czy innych przykrych niedogodności. Nie jestem jednak skuszona, aby sięgać po nie ponownie - za droga to zabawa, tym bardziej, że składy nie są naturalne, a obecnie przerzucam się pomału w pielęgnację naturalną.

Przypominam o rozdaniu na moim blogu -> KLIK!


Pozdrawiam,
Ola 

38 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc, nie ma w tych produktach nic, co by mnie w jakiś sposób skusiło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na skład i cenę pewnie bym ich nie kupiła. Ale skoro dostałam, to wypróbowałam i stwierdzam, że jeśli miałabym coś kupować, to ewentualnie maseczkę :P

      Usuń
  2. Cena zdecydowanie nie zachęca do wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na takie spa chętnie bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak u Ciebie takie spa by się spisało;)

      Usuń
  4. Chętnie bym się skusiła, ale cena...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena spora jak na jednorazową akcję...

      Usuń
  5. jakaś maseczka pod oczy by mi się przydała

    OdpowiedzUsuń
  6. Solidne nawilzenie pod oczy, by mi sie przydało. Szkoda, ze te produkty nie dały efektu WOW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może przy regularnym stosowaniu efekty byłyby świetne- ale za droga zabawa no i skład nienaturalny.

      Usuń
  7. Cena nie zachęca mnie do wypróbowania, ba nawet nie ma w tych produktach spektakularnego efektu. W tej cenie szkoda ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja miałam jeden produkt z Rau i ogólnie miło wspominam, tylko zapach mnie trochę wnerwiał;)

    Ciekawe jakby było po dłuższym stosowaniu u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze od nich tonik do twarzy ;)

      Usuń
  9. Przy płatkach faktycznie trzeba kilka razy użyć aby móc więcej i bardziej ocenić produkt, choć powiem ci że np starskin o których pisałam chyba na początku roku są fenomenalne ale też drogie :(

    OdpowiedzUsuń
  10. trochę drogo, ale dla takich efektów na pewno warto.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno mnie u Ciebie nie było Olu!
    Tak prężnie rozwijałam swojego bloga, że za dużo nie odwiedzałam innych :)
    Dziękuję Ci za tą recenzję, zastanawiałam się nad zakupem tej maski. Pozdraiwam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak u Ciebie sprawdziła by się maska, choć pewnie, aby zobaczyć jej pełne działanie, będziesz musiała ich kupić kilka;)

      Usuń
  12. Moim zdaniem maseczek takich nigdy dość! :)
    Od razu bym się skusiła. Wcale by mnie nie trzeba było namawiać.
    Super!
    Pozdrowionka piątkowe :) Miłego popołudnia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cena faktycznie wysoka. Pierwszy raz czytam o tej marce.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusi mnie marka RAU, bo wypatrzyłam u nich sporo fajnych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie spotkałam się jeszcze z płatkami nad oczy :D fajne by były, jakby działały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jednorazowej aplikacji efektów nie było, całkiem możliwe, że trzeba po nie sięgnąć kilka razy, ale patrząc na skład i cenę nie mam na to ochoty:D

      Usuń
  16. Nie znam tej marki ;) Maseczek w płachcie jeszcze nie próbowałam, ale mam ochotę wprowadzić ten element do mojej pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Marka widzę że się ceni,szkoda że maseczki tak różnią się w składach. Marka uważa się za ,,nowoczesną naturalną" nie wiem czy tędy ta droga powinna iść. Mam nadzieję, że wprowadzi produkty o lepszych składach

    OdpowiedzUsuń
  18. Za taką cenę bez szału, nawet nie znam produktów, ale na pewno się nie suszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Przez cenę się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ceny trochę odstraszają, tym bardziej, że nie są to produkty nauralne, ale fajnie że miałaś możliwość przetestowania :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Marka się ceni, ja nigdy nie miałam żadnego z ich produktu

    OdpowiedzUsuń
  22. nie znam tej firmy, możliwe, że gdzieś mi się ta nazwa obiła po uszach, ale jej nie zapamiętałam. ;) cena faktycznie robi wrażenie, ale w sumie te azjatyckie maski w płachtach podobnie kosztują. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Faktycznie drogie, no i szkoda, że skład zmienili.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam w ogóle tej firmy. Rzeczywiście dosyć drogie jak tylko na dobre nawilżenie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Płatki pod oczy chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie korci mnie. nie mam tyle funduszy;p

    OdpowiedzUsuń
  27. Gdyby nie cena może bym się skusiła by na własnej skórze zobaczyć, ale tak to .... cóż raczej nie :P :D

    OdpowiedzUsuń
  28. lubię maseczki w płachtach szczególnie te chłodzące, tych jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń