14:00:00

Kosmetycznie: Maski w płacie od Garniera

Hej.
Ci, co regularnie mnie czytają, wiedzą, że od pewnego czasu co raz bardziej zwracam uwagę  na skład kosmetyków. Widząc maski Garniera w grudniowym Joyboxie, nie  wiedziałam, czy podarować je dalej czy spróbować na sobie - w końcu mają nie najlepszy skład, a inni mogliby być z nich zadowoleni. Jednakże ciekawość wygrała i sprawdziłam na swojej skórze działanie każdej z masek. Czy było warto?


Od producenta:
Moisure + Aqua Bomb Maska Kompres Super Nawilżenie i Wygładzenie. Skóra jest intensywnie nawilżona, wygładzona, jędrna i pełna blasku.
Moisure + Comfort. Maska Kompres Super Nawilżenie i Ukojenie. Skóra jest intensywnie nawilżona, ukojona oraz miękka.
Moisure + Freshness Maska Kompres Super Nawilżenie i Oczyszczenie. Skóra jest intensywnie nawilżona, odświeżona oraz oczyszczona.


Moja opinia:
Każda z trzech masek ma działanie silnie nawilżające. Odpowiednio: niebieska daje nawilżenie i wygładzenie, różowa nawilżenie i ukojenie, a zielona to nawilżenie i oczyszczenie, czyli z opisu wynika, że najlepsza dla mojej mieszanej cery byłaby zielona. Niemniej jednak postanowiłam wypróbować je wszystkie, bo nieczęsto sięgam po maski płatowe ze względu na ich cenę (te kosztują 8,99 zł za sztukę), a często się spotyka z opiniami, szczególnie o tych koreańskich  maskach, że dają świetne efekty. 


Każda z trzech masek była dobrze nasączona płynem i składała się z dwóch części - białej, będącej nasączonym płatem i sztywnej niebieskiej, która teoretycznie miała pomóc bezproblemowo nałożyć maskę na twarz, następnie odklejało się ją od płatu. Maski były dosyć spore, ale bez problemu "przyklejały się" do skóry

Na samym początku sięgnęłam po niebieską maskę. Trzymałam ją zalecane 15 minut na twarzy, po czym zdjęłam płat a resztki pozostałe na twarzy i w opakowaniu postanowiłam wmasować w skórę. I to był niestety błąd... maseczka, która powinna być nawilżająca, nieźle ściągnęła mi skórę, przez co po jakiś 10 minutach sięgnęłam po tonik, który dał ukojenie mojej skóry. Efektów nawilżenia brak.


Następnie sięgnęłam po wersję różową, jak wspomniałam wcześniej, podejrzewałam, że zielona maska spisze się u mnie najlepiej, więc "najlepszą" pozostawiłam na koniec. Tu również trzymałam płat przez 15 minut, ale po ściągnięciu od razu stonizowałam skórę, obawiając się ściągnięcia skóry, jak było w przypadku maski niebieskiej... niestety, efektów nawilżenia nie zauważyłam.


Zieloną maseczkę wspominam trochę lepiej niż pozostałe dwie. Ją również trzymałam 15 minut i stwierdziłam, że wmasuję pozostałe resztki, ale tylko te, które pozostały na buzi. Ta przynajmniej nie ściągnęła mi skóry, ale z drugiej strony też nic wartościowego jej nie dała...

Składy trzech masek są dosyć podobne i typowo drogeryjne. 


Podsumowując, moja ciekawość została zaspokojona, choć szkoda, że maseczki nie spisały się lepiej. Samo trzymanie ich na buzi było relaksujące, jednakże żadna nic wartościowego w tym czasie nie dała mojej skórze. Na blogosferze się spotykałam z różnymi opiniami na ich temat - jedne oceny były wysokie, inne zaś niskie, więc ciężko mi powiedzieć, czy warto, abyś je kupiła. Ja sama nie zdecyduje się na kupno żadnej  z nich, ale to od Ciebie powinno zależeć, czy dasz im szansę, bo być może u Ciebie zadziałają tak, jak obiecuje to producent.

Nie wiem, czy przed świętami opublikuję jeszcze jakiś post, więc już teraz życzę wszystkim chrześcijanom (ten rok jest wyjątkowy, bo i wyznawcy katolicyzmu i prawosławia obchodzą święta w tym samym czasie) wesołych, spokojnych i rodzinnych świąt Wielkanocnych. A  na pewno życzę Ci lepszych świąt, niż u mnie, bo moje pewnie będą dosyć smutne. 

Pozdrawiam,
Ola

66 komentarzy:

  1. Na razie wypróbowałam jedną wersję (chyba niebieską) i dla mnie szału nie ma. Poza przeciętnym działaniem rozczarował mnie ich kształt, są kompletnie nie dopasowane do mojej twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też nie, ale na szczęście się dobrze przyklejały do skóry. Szkoda, że też nie jesteś zadowolona z działania.

      Usuń
  2. ostatnio zainwestowałam w Dermaglin

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najbardziej byłam zadowolona z niebieskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tych maseczek, ale raczej się z nimi nie zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie najlepiej spróbować na sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś to ciągle kupowałam sobie maseczki w saszetkach - najczęściej Perfecta i byłam zadowolona ale z czasem zrozumiałam, że warto kupić coś większego na dłużej i obecnie prawie w ogóle nie kupuję masek. Nie rozumiem też czemu takie maski za 10 zł czy 20 zł w płacie nie dają kompletnie żadnego porządnego efektu. Przecież za taką cenę to powinny nawilżać bardzo intensywnie chociaż na 2-3 dni ale intensywnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam kiedyś dwie maski ze Skin79 i widziałam efekty. Może nie duże, ale po jednorazowej aplikacji były. ;) Szkoda, że te z Garniera się u mnie nie wykazały.

      Usuń
  7. U mnie najlepiej spisała się różowa a najsłabiej niebieska. Generalnie szału nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja miałam niebieską i różową maseczkę. Z moją skórą się polubiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że u Ciebie efekt był odwrotny.

      Usuń
  9. Ja chyba mam szczęście bo miałam niebieską i spisała się u mnie na tyle fajnie, że jeszcze kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kuszą mnie bardzo te maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Warto je poznać i ocenić samemu. Ja podobnie jak Ty czytałam o nich różne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie i z tego względu nie chcę ich nikomu odradzać, bo opinie o tych produktach są skrajne - najlepiej jest ocenić ich działanie na własnej skórze.

      Usuń
  12. U mnie te maski się kompletnie nie spisały ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie wolę robić sama takie maseczki kupuję te suche skompresowane (5zł 12szt) i bawię się w różne DIY ���� polecam tą metodę bo przynajmniej lepszy skład jest :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej szkoda, że tak nie najlepiej się u Ciebie sprawdziły. =/

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialna jest ta niebieska według mnie! Dlaczego odkryłam ją tak późno? U mnie się fantastycznie sprawdziła. Innych wariantów nie znam.
    Szkoda, że u Ciebie nie spisały się lepiej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam jedną i więcej nie chce :c Zostawiła mi klejący film na skórze, a tego bardzo nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam tylko niebieską i z jednej strony fajny relaks, ale z drugiej oko mnie zapiekło...

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam maski w płacie, ale raczej stawiam na te koreańskie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Widziałam już je kilka razy, ale jakoś szczególnie mnie nie zainteresowały :)
    Wesołych kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam niebieską, daje delikatne uczucie nawilżenia i tyle... Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kuszą mnie te maski. Lubię markę Garnier, więc możliwe że kiedyś wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. A u mnie dalej leżą i czekają na przetestowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby u Ciebie się lepiej sprawdziły!

      Usuń
  23. Teraz jestem zaskoczona! Zazwyczaj produkty Garniera są zachwalane itd a tu proszę. ;) Być może zależy od skóry, z być może tani chwyt marketingowy na skopiowanie koreańskich maseczek bez większej wiedzy i wartościowych składników.
    Wesołych Świąt ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sieci są właśnie skrajne opinie na ich temat...
      Wesołych;)

      Usuń
  24. W ogóle mnie nie ciągnie do tych maseczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich bym nie kupiła gdyby nie fakt, że były w Joyboxie i miały kilka naprawdę świetnych ocen;)

      Usuń
  25. Moja buzia się nie lubi z produktami Garniera, jakoś nic się u mnie z tej firmy nie sprawdza :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak o tym pomyślę, to w sumie u mnie też żaden z ich kosmetyków do buzi się nie sprawdził...

      Usuń
  26. Pamiętam je z boxa i widziałem je też w sklepie, ale właśnie ze względu na słaby skład nie planuję ich testować. Mimo wszystko Wesołych Świąt;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie było ich w Joyboxie, to pewnie bym ich nie kupiła;)

      Usuń
  27. Trochę szkoda, że maseczki się nie sprawdziły. Ale bardzo dobrze, że napisałaś tą recenzję wiele dziewczyn zaoszczędzi swoje pieniądze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi maskami jest tak, że na blogosferze widzę skrajne opinie... jedne są takie jak moje, z kolei inne są całkowicie odmienne;)

      Usuń
  28. Miałam wersję nawilżającą. Tyłeczka nie urwało.

    OdpowiedzUsuń
  29. Różne opinie o tych maskach krążą. Ja mam zieloną i niedługo musze użyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby u Ciebie się lepiej sprawdziła!

      Usuń
  30. Słyszałam o nich sporo, jednak do tej pory nie skusiłam się i chyba jednak sobie daruję ich stosowanie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam je w domu,ale jeszcze z nich nie korzystałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. to jak miały nawilżać a tu skórę ściągnęły? dziwne...

    OdpowiedzUsuń
  33. Maseczki bardzo rzadko goszczą na mojej twarzy, dlatego też sama nie potrafię wyrazić opinii na temat tych maseczek.. Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda że nie sprawdziały się u Ciebie, bo czytałam o nich kilka pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  35. A ja z niebieskiej byłam zadowolona, u mnie fajnie nawilżyła twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak dla mnie Garnier super. Wesołych Świąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jestem ciekawa jakby się sprawdziły u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Użyłam niebieskiej i jakoś bez szału, zero nawilżenia, mam jeszcze zieloną ale jakoś mocno nie kusi żeby użyć ;))

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytałam o tych maskach różne opinie, przechodziłam obok nich kilkakrotnie w różnych drogeriach, ale jakoś mnie nie kuszą :P Co do samych płacht - najlepiej działają chyba azjatyckie oryginały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację. Miałam kiedyś dwie ze Skina79 i było widać, że coś tam z buzią pozytywnego zrobiły;)

      Usuń
  40. Głupotą jest spodziewać się spektakularnych efektów po jednorazowym użyciu ;) Dla odczuwalnych zmian musiałabyś stosować te maski regularnie przez co najmniej tydzień. To nie zabieg u kosmetyczki, tylko produkty za kilka zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt tu nie mówił, że oczekiwał spektakularnych efektów :) Ale jeśli maska faktycznie działa, to powinna być widoczna chociaż minimalna zmiana na plus po aplikacji, a do niej chyba ściągnięcie skóry nie należy? ;]

      Ponadto każda z maseczek wg producenta ma działanie silnie nawilżające, niewiele się różnią pomiędzy sobą składem, więc chyba miałam prawo oczekiwać pozytywnych zmian po ich użyciu, tym bardziej że stosowałam je jedna po drugiej co kilka dni. Ale następnym razem wybiorę się do kosmetyczki, przynajmniej nie będę mogła narzekać, że coś ściąga mi skórę i nie działa;)

      Usuń
  41. czytałam sporo pochlebnych opinii o tych maskach także myślałam, że lepiej się u Ciebie sprawdzą :) sama teraz nie wiem czy są coś warte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam bardzo skrajne... jedni zachwalają inni piszą, że strata pieniędzy ;) ale skoro już znalazły się w joy boxie, to spróbowałam i niestety u mnie ochów i achów nie było:(
      Myślę, że najlepiej będzie jak kupisz jedną maseczkę i zobaczysz, co Twoja skóra na nią. Bo co twarz to inne wymagania;)

      Usuń
  42. Tych masek jeszcze nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Czytałam same negatywne recenzje na ich temat. Dobrze, że mnie nie ciągnęło do tych maseczek, od samego początku. ;P

    OdpowiedzUsuń