poniedziałek, 20 marca 2017

#11 Projekt - denko. Styczeń - luty.

Hej.
Bliżej końca niż początku marca, a ja nadal nie pokazałam pierwszych tegorocznych śmieci. Ciekawa, po jakich kosmetykach opakowania wpadły do kosza? Czytaj dalej. 

Ciało:

1. Cien - Sól do kąpieli
Jak ta sól ślicznie pachniała! Zapach był słodki i przyjemny, a dodatkowo produkt farbował wodę na żółto. Kąpiel z nim to była sama przyjemność.

2. Kostki do kąpieli "Minionki"
Urocze kostki do kąpieli, które otrzymałam od mojego faceta w prezencie świątecznym. Bardzo ładnie pachniały na sucho, w wodzie niestety nie były mocno wyczuwalne - pewnie efekt byłby lepszy, gdybym wrzuciła wszystkie na raz, ale że rozdzieliłam po jedną kostkę na jedną kąpiel...

3. Yves Rocher - Żel pod prysznic Gruszka i kakao
Był to żel z najnowszej świątecznej limitki. Dobrze mył, ładnie pachniał, chociaż najpiękniejsztm świątecznym zapachem według mnie była żurawina.

4. Intimea - Emulsja do higieny intymnej
Zdecydowanie bardziej podobała mi się niebieska wersja, choć ta też nie była zła. Produkt jest łatwo dostępny w niskiej cenie. Nie kupię go ponownie, bo chcę się przerzucić na produkty o lepszym składzie, tym bardziej, że tu chodzi o higienę intymną! Obecnie używam żelu z Biolaven i jestem nim zachwycona.

5. Yves Rocher - Żel pod prysznic kwiat bawełny z Indii
Żel, podobnie jak inne z tej serii, okazał się być niewydajny, ładnie pachnący i lekko wysuszający skórę. Jest to już moje ostatnie opakowanie żelu z tej serii, bo więcej już ich nie kupię - wolę kupić coś tańszego i z lepszym składem, a przede wszystkim coś, co nie wysuszy mi skóry.


6. ATW - Peeling solny do ciała
Przyjemny peeling. Dobrze usuwał martwy naskórek, a dodatkowo delikatnie nawilżał skórę. Wiem, że ta marka zmieniła nazwę, ale nie interesowałam się, czy pod nową nazwą ma ten produkt czy też nie, więc zrezygnowałam z pełnej recenzji. Co prawda działanie było zadowalające, ale wiem, że znajdę tańsze i równie dobre, jak nie lepsze peelingi od innych firm.

7. Harmonique - Masło do ciała o zapachu pomarańczy, cynamonu i goździku
Dopiero w styczniu skończyłam masło z grudniowej edycji Chillboxa. Cały rok czekało na użycie. Produkt bardzo polubiłam za zapach, za szybkie wchłanianie i za świetnie działanie nawilżające. Szkoda tylko, że ma wysoką cenę, bo bym mogła wtedy po nie częściej sięgać.
8. Yves Rocher - Mleczko nawilżające do skóry normalnej i suchej z sokiem z agawy 
Z tym, że to mleczko jest do skóry suchej polemizowałabym, ale osoby ze skórą normalną powinny być z niego zadowolone. Kosmetyk przyjemnie pachnie, jest lekkie, bez problemu rozsmarowuje się na ciele. Jednak nawilżenie na wysokim poziomie nie było - mam skórę normalną z tendencją do wysuszenia, zimą mam ją w trochę gorszej kondycji niż wiosną no i mleczko nawilżało, ale krótkotrwale. Nie było złe, ale znam dużo lepsze produkty i z o wiele lepszym składem.

9. Wellness & Beauty - Olejek do ciała
Tutaj też nawilżenie podobnie jak w przypadku mleczka - nie było wysokich lotów, ale olejek dawał radę i nawilżał skórę na około 24 h. Na moje szczęście nie pachniał mocno różami, a zapach był delikatny i przyjemny, przez co chętnie po niego sięgałam.

10. Nivea - Antyperspirant
Lepiej działającego antyperspirantu jeszcze nie znalazłam. Nie podrażnia, nie powoduje białych plam na ubraniach, hamuje pocenie.

Twarz:

11. Velvetic - Wosk do depilacji twarzy
Do tej pory woskiem regulowałam brwi wyłącznie u kosmetyczki. Ale podoba mi się ten sposób pozbywania się niechcianych włosków - jest znacznie szybszy niż dłubanie pęsetą. Już sobie kupiłam kolejne opakowanie, ale innej firmy, bo tej nie widziałam w Rossmannie.

12. Yves Rocher - Żel-krem Zero Niedoskonałości
Krem miał za zadanie pomagać w walce z nieprzyjacielami. Nie zauważyłam, aby miał wpływ na pojawiających się czasem nieproszonych gości, ale z drugiej strony nie zapchał mnie i nie spowodował wysypu krost. Dodatkowo matował na kilka godzin i mam wrażenie, że spowodował rozszerzenie porów. Nie sięgnę po niego ponownie.

13. Colway - Płyn micelarny
To był pierwszy micel, z którego działania byłam zadowolona. Oczyszczał skórę z makijażu i brudu, a jednocześnie nie podrażniał, nie powodował pieczenia skóry. Moje oczy się  z nim nie polubiły, ale mam z natury oczy wrażliwe, więc nie mam mu tego za złe, tym bardziej że działanie było zadowalające. Szkoda tylko, że cena jest zawyżona... z tego też powodu więcej po niego nie sięgnę.
PEŁNA RECENZJA.

14. Alterra - Pomadka ochronna do ust granat
Kolejne moje opakowanie granatowej pomadki! Lubię ją za dostępność, działanie i cenę, choć mam wrażenie, że zimą trochę gorzej radzi sobie z nawilżeniem moich ust niż w cieplejszych porach roku.

15. Avon - Odżywcza maseczka do twarzy
Maseczkę szczerze odradzam. Zużyłam całe opakowanie, a nie zauważyłam żadnych efektów...

16. Tony Moly - Panda-sztyft pod oczy
Sztyft dostałam od siostry w prezencie, więc  cieszę się, że sama nie wydałam pieniędzy na tego bubla. Praktycznie nic nie robi - nie zauważyłam nawilżenia, natomiast zauważyłam rolowanie się podkładu na nim. A efekt chłodzenia? Jest, ale dopiero wówczas, kiedy aplikujemy kosmetyk na skórę bezpośrednio po wyciągnięciu z lodówki, a często zapominało mi się go tam umieszczać po użyciu. 

17. Eco Plant - Tonik różany do twarzy
Nie jest to produkt zły, ale mnie nie zachwycił. Nic zaszkodził, ale też niczym nie zachwycił. Dodatkowo jest dość drogi i niewydajny.

Włosy:

18. Planeta Organica - Czarna maska marokańska
Maska z olejkiem arganowym w składzie. Świetnie dociążała i nawilżała moje kosmyki. Nie zadziałała przeciwwypadająco, ale prawdopodobnie z tego powodu, że nie nakładałam jej na skalp - nie chciałam przeciążyć ani spowodować oklapu moich włosów. Była w porządku, ale prawdopodobnie do niej nie wrócę, bo chcę poznać inne produkty, inne marki.
PEŁNA RECENZJA.

19. Avon - Serum na końcówki
Serum miało przyjemny zapach z alkoholową wonią, która wszystko niszczyła. Nie zauważyłam problemu z moimi końcówkami, więc serum działało poprawnie. Szkoda tylko, że jest niewydajne.

20. Alterra - Szampon do włosów morela BIO
Kolejny bardzo udany szampon tej marki. Polubiłam za to, że jest delikatny dla mojego skalpu, dobrze oczyszcza, nie wysusza, jest tani i dostępny w każdym Rossmannie.
21. Marion - Ampułki do włosów
Ciężko mi się wypowiedzieć o tym produkcie... starczył mi zaledwie na 5 myć (5 ampułek). Ułatwiał rozczesywanie włosów, ale nic poza tym nie zauważyłam.

22. Head & Shoulders - Szampon do włosów mięta
Kiedyś bardzo chętnie sięgałam po produkty z tej serii - jako jedyne pomagały mi w walce z łupieżem. Dopiero od kiedy zaczęłam stosować bardziej delikatne szampony (czyli te bez SLS/SLES), zauważyłam, że problemu z wyżej wspomnianym łupieżem nie mam, a powodowały go właśnie silne szampony, które używane codziennie bądź co dwa dni podrażniały mi skalp. Ta wersja nie przypadła mi do gustu ze względu na zapach. Mam w użyciu jeszcze wersję o zapachu zielonego jabłka, ale to będzie najprawdopodobniej ostatni szampon tej marki w mojej łazience.

Dłonie/stopy:

23. Organic Shop - Krem- masło do stóp
Jest to dobry, ale nie bardzo dobry krem. Nie wiem, czy dobrze sprawdziłby się w przypadku bardzo problematycznych stóp. Potrzebuje trochę czasu, aby zadziałać, jedna aplikacja to za mało, aby zauważyć poprawę stanu stóp. Dodatkowo nie podobał mi się zapach. Pewnie sięgnę jeszcze po kremy do stóp tej marki, ale nie po tę wersję.
24. Yves Rocher - Nawilżający krem do rąk o zapachu żurawiny i migdału
Powiem szczerze, że jestem zaskoczona tym kremem. Spodziewałam się, że będzie słabiej nawilżał, a nawet nie było źle. Co prawda dużo mu brakowało do bycia idealnym kremem, ale o ile dobrze pamiętam, to zeszłoroczna limitka nawilżała gorzej. A dodatkowo ten przepiękny, słodki zapach! Najlepszy zapach tegorocznej świątecznej edycji!

25. Born to bio - Krem do rąk
Miałam bardzo duże oczekiwania do tego kremu - kosmetyk naturalny, same wartościowe masła na samym początku składu. Wiedząc, że zimą mam dłonie w jeszcze gorszej kondycji niż zazwyczaj (oprócz wysuszającej wody w Krakowie oddziaływał na nie mróz), zostawiłam go właśnie na tę porę roku. No i niestety się nie sprawdził, a szkoda...

Kolorówka:

26. Yves Rocher - Tusz do rzęs zwiększający objętość
Pod koniec stosowania lubił się osypywać, a efekty jakie dawał, były lepsze od innego tuszu tej firmy - sexy pulp, niemniej jednak nie spodobał mi się na tyle, aby kupić go ponownie. Dawał mocną czerń, ale też potrafił sklejać rzęsy.

27. Wibo - Eyeliner
Najlepszy eyeliner w tej kategorii cenowej. Łatwo się go aplikuje, daje piękną, głęboką czerń. Trzeba tylko uważać na łzy, pocieranie oczu i deszcz, bo nie jest wodoodporny i łatwo można zniszczyć kreskę.

28. Skin79 - Krem BB Orange
Ta wersja kolorystyczna chyba była dla mnie najlepsza. Albo wersja gold, ciężko mi się zdecydować. Używany raz na jakiś czas wyrównywał koloryt skóry i ogólnie upiększał moją buźkę. Niestety, te kremy mają jedną wielką wadę - zapychają mi skórę, więc mimo dokładnego oczyszczania buzi, nie używam ich na co dzień, a kiedy je tylko mam na sobie, to pierwsze, co robię po powrocie do domu, to demakijaż.

29. Lovely - Pomadka
Nie widzę sensu trzymać tej pomadki wśród mojej kolekcji kosmetyków kolorowych. Rzadko po nią sięgałam, ponieważ nie  podobał mi się jej odcień. Ponadto mam ją już jakiś czas, więc lepiej będzie się jej pozbyć.
PEŁNA RECENZJA.

30. Miss Sporty - Puder do twarzy
Nie mam ochoty męczyć tego pudru, skoro w lutym dostałam nowy, a i mam jeszcze jeden w użyciu!:) Ten puder był średni, pomimo tego, że jest to najjaśniejszy odcień (a ja do bladziochów nie należę), okazał się być dla mnie za ciemny zimą - latem jeszcze dawał radę. Nie wrócę więcej  do niego.

AA - Podkład rozświetlający
Nie wliczam go do denka, ponieważ zużycie było praktycznie niezauważalne - użyłam go zaledwie dwa razy. Dostałam go w paczce od Iwony, niestety, kolor okazał się zbyt ciemny i zbyt żółty dla mojej cery. Szkoda mi było go wyrzucać, więc oddałam go dalej licząc, że innej osobie się sprawdzi.

Podsumowując - udało mi się wykończyć 30 opakowań - 14 w styczniu, a 16 w lutym. Nie jest źle. Wyrzuciłam część kolorówki, w której było całe bądź bardzo duże zużycie, bo warto robić co jakiś czas selekcję i wyrzucać stare rzeczy, które z czasem zamiast pomóc, mogą zaszkodzić. Jeden podkład poszedł dalej, bo był nowy, a użycie było niewielkie - jedna dziewczyna przyszła do mnie na uczelnię podczas okienka i wzięła podkład, mam nadzieję, że kolor jej będzie odpowiadał - dla mnie był zdecydowanie za ciemny.

Znasz coś z mojego denka?
Może chcesz wzbogacić kosmetyczkę o nowe kosmetyki? Zapraszam do rozdania zatem!
Szczegóły -> klik

Pozdrawiam,
Ola

43 komentarze:

  1. Z całej listy znamy tylko Alterrę, Head & Shoulders oraz Marion. Wszystkie te propozycje lubimy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dużo tego :) Myślałam, że ta panda pod oczka lepiej się sprawdzi. Sporo o niej słyszałam, a i wyglądem kusi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jego jedyną zaletą jest uroczy wygląd;)

      Usuń
  3. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich zużyć! Muszę się z Tobą zgodzić co do żelu pod prysznic YR, gruszka z czekoladą jest bardzo ładna, ale to żurawina był hitem tej zimy. Ja właśnie zachwycam się wiosennymi zapachami, są genialne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wąchałam ich jeszcze :). Ja widząc zapowiedzi podejrzewałam, że gruszka będzie moim hitem, ale była nim żurawina:)

      Usuń
  4. Ja bardzo polubiłam te ampułki Marion aby uzyskać lepsze rezultaty trzeba ich więcej zużyć :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś często kupowałam żele YR, zwłaszcza kawowy;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo tego, mi ten mentolowy szampon H&S przypadł do gustu, ale używam go tylko od czasu do czasu, kiedy potrzebuję mocniejszego oczyszczenia włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tą maseczkę z Avonu, u mnie też nie było efektów, znacznie lepsza jest wesja głęboko oczyszczająca :-). Antyperspirant z Nivea też miałam ale znacznie lepiej spisuje się u mnie wersja w kluce :-). U mnie szampon z Head & Shoulders zawsze musi być w łazience bo tylko on daje sobie rade z łupieżem u mnie a wersje jabłkową lubię najbardziej choć i ta miętowa przypadła mi do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zauważyłam, że od kiedy nie używam szamponów z SLS/SLES co mycie, to nie mam problemu z łupieżem :) I ten szampon pod koniec stosowania używałam co 3-4 mycie wyłącznie po to, aby go zużyć i głębiej oczyścić włosy:)

      Usuń
  8. Wow ale Ci się nazbierało :) z tych produktów znam tylko antyperspirant Nivea i olejek na końcówki Avon, obydwa produkty bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kostki Minionki świetne, tylko szkoda, że ten zapach niewyczuwalny, bo bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, gdyby się je dodało 3 na raz, to efekt byłby lepszy :) Ja rozdzieliłam na trzy kąpiele, stety bądź niestety.

      Usuń
  10. Pandę od Toly Moly mam .... niestety nie dostała od nigoko i wydałam na to dziadostwo własne pieniadze ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku...ile tego jest. :-) Używam Nivea, ale w kulce i jestem mega zadowolona. Pozostałych produktów nie używałam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. limitki z YR mają świetne zapachy. Ten że, z YDM też miałam

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że ten krem BB zapycha. Niestety to dla mnie powód, który by go wyeliminował. A już się do niego przymierzałam.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W takiej wersji jaką pokazałaś to miałam tylko szampon HS :D a tak to niebieską wersję żelu Intimera, kawowy żel YR...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niebieską Intimeę i kawowy żel YR też kiedyś miałam;)

      Usuń
  15. Miałam pomadkę Alterry i całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sporo produktów zużyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No no,sporo tego😊 ja się zbieram za post o produktach cien i zebrać nie mogę od paru dni 😊 tony Moly pandzia jest...tylko pandzia, ja się niestety nabrałam na ten bubel 😔 a masłem harmonique sama się zachwycalam 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pisz mi tu o Cieniu, chętnie poczytam! ;)
      Ta Pandzia jest urocza, ale jak zobaczyłam, jak działa, a raczej nie działa, to stwierdziłam, że innych Pandzioszek nie chcę.
      Co do masła, to pamiętam ;) Trudno się nie zachwycać - ciekawy, piękny zapach i nietypowa konsystencja. Dodatkowo świetnie działanie, jestem ciekawa wersji z wiśnią.;)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Ja bym Twoje z chęcią zobaczyła!

      Usuń
  19. Mnie ciekawi zapach żelu gruszka i kakao.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chciałam tą pandę, ale jak nic nie robi, to podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dużo się tego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie przepadałam za gruszkowymi żelami pod prysznic ble ten zapach zawsze mnie drażnił. Sporo u Ciebie tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  23. Duże denko, a ja żadnego z tych kosmetyków nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Spooro Ci się tego nazbierało :D
    Moim ulubionym świątecznym zapachem YR jest wycofana już seria mandarynki z przyprawami, aż wydrapałam balsam do końca tak piękny był ten zapach :D Niestety w tym roku już ich nie było :( Żele pod prysznic też uwielbiam, rzeczywiście trochę wysuszają, ale te zapachy lubię za bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Również ta maseczka z Avonu i mnie nie zrobiła cudów. Coś ostatnio mam pecha do produktów tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kostki do kąpieli Minionki "słodko" wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ile kosmetyków... a ja żadnego nie używałam z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  28. troszkę się tego nazbierało :) te kostki minionki są przesłodkie :D

    OdpowiedzUsuń
  29. miałam kiedyś te ampułki z marion, ale też nic nie zdążyłam po nich zauważyć i sama nie wiem czy za krótko czy nie działały po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Muszę się zainteresować tą solą do kąpieli skoro ślicznie pachnie ;p szkoda, że pandziak się nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja zapominam o mojej pandzie, bo mieszka w lodówce własnie :/

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubię właśnie niebieską wersję ten emulsji Intimea;)

    OdpowiedzUsuń