poniedziałek, 31 października 2016

Kosmetycznie: O produkcie marki Bjobj, z którym rozstałam się zdecydowanie za szybko!

Cześć!
W denku wrześniowym pokazałam Wam wielozadaniowy krem marki Bjobj, którego niestety musiałam się pozbyć. Spowodowane to było tym, że na jego powierzchni pojawiła się warstwa czegoś bliżej nieokreślonego. Podejrzewam, że winna była wilgoć, która spowodowała zepsucie kosmetyku. 
Ciekawi jesteście, jak sprawdzał się produkt przed tym nieprzyjemnym incydentem? 

Od producenta:
Wielozadaniowy krem, polecany dla wszystkich typów skóry, nawet najbardziej wrażliwej, suchej i skłonnej do podrażnień. Krem zapewnia optymalne nawilżenie, natłuszczenie oraz widoczną poprawę ogólnego wyglądu skóry, a szczególnie: zmniejszenie szorstkości naskórka, wyraźne zmiękczenie i wygładzenie skóry, poprawę jej elastyczności i jędrności, odzyskanie blasku i zdrowego kolorytu.


Moja opinia:
Produkt zapakowany jest w metalowy, płaski słoiczek, który zamykany jest metalowym wieczkiem - opakowanie bardzo podobne do tego, które ma znany wszystkim granatowy krem Nivea. Niestety nie jest to typowy słoiczek, który sobie można zakręcić/odkręcić, przez co bałam się trzymać go w kosmetyczce, coby się niechcący nie otworzył. Pojemność 150 ml. Dodatkowo został zabezpieczony sreberkiem, więc mamy pewność, że nikt nie maczał w nim palców przed nami. Na opakowaniu znajdują się najważniejsze informacje - opis produktu, skład. Grafika jest prosta i ładna. 


Krem ma lekką, nietłustą a, jednocześnie bogatą konsystencjęZapach delikatny, odrobinę słodki, całkiem przyjemny. Ja kremu używałam do twarzy i czułam go nawet 30 minut po nałożeniu na twarz, co jest minusem dla osób lubiących bezzapachowe kosmetyki do twarzy. Dla mnie nie jest to ani wada, ani zaleta - wolę oczywiście kosmetyki bezzapachowe, aby nie podrażnić oczu, ale ten produkt na szczęście tego nie powodował.

Krem jest uniwersalny - można go stosować zarówno jako krem do twarzy, jak i do ciała czy dłoni. Ja wybrałam pierwszą opcję, bo lubię dbać o nawilżenie skóry twarzy nocą. Produkt okazał się być wydajny - wystarczyło niewiele, aby pokryć całą twarz. Krem dosyć szybko się wchłaniał, pozostawiał matową skórę, bez tłustej powłoki. Stosowałam go też czasem rano, kiedy siedziałam w domu i nie nakładałam na twarz makijażu - niestety produkt się roluje i o ile w nocy mi to nie przeszkadza, tak podczas malowania się owszem. 


Niestety, produktem mogłam się nacieszyć około 1,5 miesiąca. Czemu tak krótko? Ano pewnego dnia, standardowo wieczorem, sięgnęłam po krem, otwieram, a na nim znajduje się mała brązowa warstwa. Pleść? Nie mam bladego pojęcia. Niemniej jednak uważam, że zdrowie jest ważniejsze, więc pozostałą część produktu postanowiłam wyrzucić. Tym bardziej, że parę dni wcześnie mocno wysypało mnie na czole, co początkowo łączyłam z okresem, ale chyba było winą produktu (podczas miesiączki owszem, wysypuje mnie, ale ilość nieprzyjaciół była dużo większa, niż zawsze + pojawienie się tego osadu kilka dni po mogło mieć z tym coś wspólnego). Zastanawiałam się czemu tak się stało, przecież krem można stosować 6 miesięcy po otwarciu, a była to nówka, "nieśmigana" przez nikogo wcześniej, otwierałam go 1,5 miesiąca temu... Podejrzewam, że winą mogło być miejsce, gdzie go trzymałam. Nie chciałam kremu trzymać ani w kosmetyczce, ani w szafce, gdzie ciągle ktoś coś przewala, ponieważ wieczko jest nakładane, a nie zakręcane, więc produkt potrafi się otworzyć. Zatem krem leżał na szafce wiszącej nad zlewem. O ile normalnie jest tam sucho, to jednak podczas gorących kąpieli wytwarza się para wodna i mogła wtedy ta wilgoć dostać się do kremu i stąd ta brązowa warstwa. Na pewno nie ja dostarczałam do kremu zanieczyszczeń, gdyż przed każdym użyciem myłam i suszyłam dłonie...

Skład (kliknij, aby powiększyć):

Podsumowując, uważam, że marka Bjobj daje nam całkiem fajny, uniwersalny produkt. Świetnie sprawdziłby się podczas wyjazdów, kiedy chcemy zaoszczędzić miejsce w walizce. Pamiętać należy, aby dobrze zabezpieczyć produkt, bo łatwo się otwiera. Poza mało praktycznym opakowaniem (chodzi mi o nakładane wieczko, nie o formę słoiczka :P), nie widzę żadnych wad. Skład naturalny, cena nie najgorsza (jak na taki dobry skład!), moja buźka się z nim bardzo polubiła. Szkoda tylko, że tak krótko się nim nacieszyła :(. 

Znacie ten krem?
Używacie produktów wielozadaniowych? Jakie macie na ich temat zdanie?

Pozdrawiam,
Ola 

67 komentarzy:

  1. Nie znam produktu, ale faktycznie musiał się zepsuć. Nie miałam jeszcze u siebie produktu, który by po czasie miał pseudo zepsutą powierzchnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam pierwszy raz taką sytuację. Stwierdziłam, że nie ma sensu ryzykować, bo dalsze używanie produktu mogłoby mi zaszkodzić.

      Usuń
    2. dokładnie. lepiej chuchać na zimne

      Usuń
  2. Gdybym używała go wyłącznie w domu, otwieranie tak łatwe by mi nie przeszkadzało. Jednak na wyjazdy - bałabym się go brać, że się otworzy i zapaskudzi kosmetyczkę ;) Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tej firmy miałam tylko peeling do twarzy z którego byłam bardzo zadowolona ;) Zajrzyj na mojego bloga i sprawdź e-mail, bo pojawiło się już mikołajkowe losowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dość niepokojące to, że produkt zepsuł się, aż tak szybko. Wydaje mi się, że mimo przechowywania w takim miejscu gwarantowana przez producenta trwałość powinna jednak zostać zachowana. Działanie bardzo kuszące. W szczególności na wyjazdach cenię sobie takie wielozadaniowe produkty. Opakowanie myślę, że by mi nie przeszkadzało bo i tak na wyjazd przekładam część kosmetyku do mniejszego opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem jedno - jeżeli kupię ten produkt, to będę trzymała go w szafce w pokoju, a niewielką ilość przerzucała do mniejszego, zakręcanego opakowania, bo działanie jest świetne, a moja buźka się z nim bardzo polubiła.

      Usuń
  5. nie znałam tej firmy, szkoda że szybko się zepsuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie jestem przekonana, że to tylko i wyłącznie wina miejsca przechowywania :). Mało co znam z tej marki, jednak te produkty co miałam, to lubiłam, choć mleczko do kąpieli uczuliło :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama jestem ciekawa co się zmieniło w tej konsystencji. Szkoda, że tak szybko pojawiła się pleśń, o ile to w ogóle o nią chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No taka brązowa, niewielka narośl... sama też jestem ciekawa... ale nie było sensu eksperymentować, lepiej wyrzucić :)

      Usuń
  8. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z kosmetykami tej marki - może kiedyś coś od nich zakupię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem dlaczego, ale ta firma kompletnie mnie nie kusi ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tego produktu, ale też wywaliłabym produkt który tak by zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam o tej marce ale jeszcze nie testowałam ich kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z takich uniwersalnych kremów dominuje u mnie Nivea :)
    Szkoda, że produkt się zepsuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam:) Ja raczej po uniwersalne kosmetyki nie sięgam, ten miałam z Chillboxa;)

      Usuń
  13. Dziwna sprawa z tym produktem;) ja miałam dwa produkty tej marki i fajnie sie sprawdziły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już trudno, wyrzuciłam, nie będę sobie szkodziła ;) Co nie zmienia faktu, że marka i tak mnie zaciekawiła na tyle, że pewnie w przyszłości zakupię coś innego ;)

      Usuń
  14. Chętnie bym wypróbowała, nie znam go jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG co to mogło na nim się pojawić;D??

    OdpowiedzUsuń
  16. Produkty wielozadaniowe są bez wątpienia najlepsze... martwię się jednak trochę tym zamknięciem i tym, że to niekoniecznie musiała być wina wilgoci... Dużą ilość kremów trzymam na wierzchu, właśnie nad umywalką i nigdy z żadnym kremem nic podobnego mi się nie przydarzyło.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej, głupio że tak szybko się zepsuł;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Produkt ciekawy, często tak jest że kosmetyki z lepszym składem z mniejszą ilością chemii szybciej się psują ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też mógł być powód szybszego zepsucia się kosmetyku... brak tu chociażby parabenów, które sprawiają, że kosmetyk ma dłuższą datę ważności

      Usuń
  19. Mój syn miał pastę do zębów tej marki, była świetna! Szkoda, że krem zbyt szybko się zepsuł.

    OdpowiedzUsuń
  20. Produkty uniwersalne lubię, ale ten produkt mnie nie zachęcił, aby go wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  21. Opakowanie miał faktycznie nieprzemyślane, nic dziwnego, ze skoro nie było szczelnie zakręcane, to szybciej się popsuł.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwszy raz spotykam się z tą marką :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Myślę, że para po kąpielach mogła mu zaszkodzić.

    OdpowiedzUsuń
  24. Postąpiłabym tak samo- wg mnie powinno się wyrzucać dla własnego dobra kosmetyki, na których pojawiają się podejrzane naloty :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy nie słyszałam o tej marce. Szkoda, że się zepsuł, może trzymanie go w łazience mu nie służyło

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie znam tego kremu. Niefajna sytuacja z jego popsuciem :(

    OdpowiedzUsuń
  27. dziwna sprawa, że tak szybko się zepsuł...szkoda

    OdpowiedzUsuń
  28. ciekawa historia, mnie się jeszcze nigdy nic podobnego nie przydarzyło, ale pewnie też bym się go pozbyła. zresztą ostatnio nie eksperymentuję z kremami do twarzy, bo coś mi się cera popsuła i wolę jej dodatkowo nie obciążać. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zdecydowanie lepiej nie ryzykować, szkoda skóry na takie eksperymenty!

    OdpowiedzUsuń
  30. Niestety naturalne kosmetyki tak czasem mają, mi kiedyś zapleśniał olej kokosowy nierafinowany, bo trzymałam go w szafce w łazience ;/

    OdpowiedzUsuń
  31. Znam Bjobj tylko wirtualnie, ale nie ukrywam, ze mam ochotę na te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Może to coś związane z procesem produkcji a nie miejscem przechowywania ? Szkoda, że tak krótko mogłaś się nim cieszyć. Ja też wolę nie ryzykować i nie używać podejrzanych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  33. pierwsze słyszę o tej firmie :) ale nie wiem czy jest mi potrzebny ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  34. A moze to wina skladu i malej ilosc konserwantow? Ciekawa sprawa, mnie nigdy nic z kosmetyków trzymanych w lazience sie nie zepsulo.

    OdpowiedzUsuń
  35. u mnie spisywał się rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  36. Szkoda, że się produktem długo nie nacieszyłaś, ale faktycznie - zdrowie najważniejsze, więc nie ma co kusić losu. Tego kremu nie znam i chyba nigdy nawet się z nim nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam szampon tej marki i byłam nim zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Trochę szkoda, że ma tak krótki termin przydatności, ale zdrowie zawsze ważniejsze i lepiej nie stosować kosmetyku, który podejrzewamy o przeterminowanie, dobrze zrobiłaś, że już go nie uzywalas:)

    OdpowiedzUsuń
  39. No rzeczywiście, lepiej nie sięgać po produkty, które wyglądają.. niebezpiecznie? Szkoda..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że to była zarówno moja wina jak i nieszczelnego opakowania - trzymany w łazience mógł nałapać trochę wilgoci z pary wodnej, a może i mu za gorąco tam było... na błędach się człowiek uczy, następne opakowanie będę trzymać w suchym miejscu :P

      Usuń
  40. A mnie wciąż ciekawi ten kosmetyk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto go poznać ;) Tylko nie bierz ze mnie przykładu i nie trzymaj w łazience.

      Usuń
  41. Szkoda, że Ci się zepsuł, skoro go tak polubiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kiepska sprawa z tym brązowawym nalotem. Mam nadzieję, że kremik, oprócz kilku "przyjaciół" na twarzy nie zrobił Ci więcej niemiłych niespodzianek.

    Tego kremu niestety nie miałam, ale muszę przyznać, że jego opakowanie przywołuje ciepłe wspomnienia ;D Wiesz, krem nivea nakładany jako pierwszy kosmetyk na podrażniony nochal w zimę itp ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nic więcej się złego nie stało ;) Akurat ci nieprzyjaciele całkiem szybko zniknęli... teraz się męczę bardziej, bo mi wyskakują duże nieprzyjaciele (wtedy było ich trochę, ale były dużo mniejsze, więc z daleka ich widać nie było :P), ale chyba już wiem, co mi szkodzi...

      Mi też się kojarzy opakowanie z kremem Nivea :D

      Usuń
  43. Dobrze wspominam tę markęmiałem krem z zielonej wersji bardzo go lubiłem :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ojoj, ja kiedyś miałam krem z datą do 31 lutego i też kapnęłam się dopiero po dwóch zastosowaniach jak dostałam wysypki.

    OdpowiedzUsuń
  45. dziwna sprawa z tą pleśnią.. może jakoś podszedł wodą?

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziwnie wyszło z tym kremem, ja nigdy nic takiego nie miałam, ale też nigdy nie używałam tego akurat kremu. Chyba nie będę go kupować żeby przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie miałam nic z tej marki, krem się zapowiada ciekawie, szkoda, że się z nim coś zadziało i nie mogłaś go użyć do końca. Dlatego ja kosmetyków nie trzymam w łazience, tylko te do mycia ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Miałam dwa kosmetyki z tej firmy i sprawdziły się bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo lubię takie uniwersalne produkty. =)

    OdpowiedzUsuń